Quo vadis Zofia?

„Szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać różnych rezultatów”

Albert Einstein.

Kiedy dokoła zauważasz zmiany, szczególnie gdy masa znajomych zwalnia się z pracy i ucieka gdzieś indziej, zaczynają dopadać Cię przeróżne myśli. Nieprawda, że podsumowanie życia przychodzi jedynie z końcem roku, czy w urodziny. Mnie się zdarza ostatnio coraz częściej.

I w głowie kołatają mi się myśli, że może ja za dużo od siebie wymagam. A może jestem leniwa i zbyt pobłażliwa dla siebie, bo przecież bez pracy nie ma kołaczy. Nie narzekaj, że masz pod górkę, kiedy zmierzasz na szczyt – mówią. Z tym, że przecież ja doskonale wiem, że żaden szczyt nie istnieje. Owszem, jest mnóstwo pagórków, mniej bądź bardziej wysokich, wszystkie do zdobycia. Bo człowiek jest jak kielich bez dna, wiecznie nienasycony, zawsze pozostaje niepełny, bez ustanku jest coś do osiągnięcia, do zdobycia, do wygrania…

Tylko jak czas mija i wiek zaczyna się przypominać bólem krzyża, odciskiem na stopie albo regeneracją po nieprzespanej nocy trwającą cały boży dzień, to takie myśli trzepocą w mózgu, że może najwyższy czas przestać szukać po omacku, obrać jakiś jeden konkret cel i choć nie jest się go do końca pewnym, płynąć i obserwować, co się będzie działo?

Najbardziej mnie jednak bawi, kiedy ludzie dokoła szczodrze dzielą się swoimi uwagami i mądrościami życiowymi. Szkoda, że tak samo hojnie nie dzielą się chlebem, życzliwym słowem, komplementem czy pieniądzem.

Jeden powie, że wszystko dla ludzi, zachowaj umiar. Drugi, że żyje się raz. Trzeci, że trzeba ciułać, żeby potem godnie żyć ( już nawet nie na wypasie – po prostu godnie). Czwarty nauczony doświadczeniem, że nie ma na co czekać z zakładaniem rodziny. Piąty doradzi inwestować w siebie, poczekać z dziećmi. Ile ludzi, tyle opinii. A potem się okazuje, że jednak od przybytku głowa boli, bo za duży wybór wprowadza mętlik i wraz z dokonaniem wyboru, proporcjonalnie do ulgi rośnie lęk przed nietrafioną inwestycją. A przecież nie tyle chodzi o pieniądze, rodzinę, przyjemności, naukę. Chodzi o czas. Jego się nie da kupić, zatrzymać, odnowić, cofnąć, spowolnić.

I wtedy, widząc jak ludzie chowają strach w kieszeń, rzucają pracę, toksyczne związki, wyprowadzają się z domu, wyjeżdżają zagranicę, dymi się we łbie taka myśl kusząca. A jakby samemu tak to wszystko pierdyknąć i zrobić to czy tamto. Wyjechać, zaryzykować, zmienić. Na szachownicy myśli pojawia się kontratak i zbija nam pionka z rozmachem. Jednak poczucie bezpieczeństwa wygrywa. Wychodzenie ze strefy komfortu, którą trzeba też jednakże sobie stworzyć, włożyć często wysiłek, pot i łzy, wcale nie jest, moim zdaniem osobistym, osiągnięciem godnym owacji na stojąco.

Bardziej przekonuje mnie poszerzanie tejże strefy. To jak wchodzenie do wody i stopniowe oddalanie się od brzegu, żeby sobie popływać. Korzystać z dobrodziejstw wody, fal i pięknego nieba, coraz dalej i dalej, badając grunt pod nogami. Skakanie na główkę natomiast skończyć się może przetrąceniem karku. Nie zawsze. Ale jednak.

Dlatego patrzę tak sobie na tych moich znajomych, co z ogniem w oczach wkraczają na ścieżkę zmian i nowości i trochę im zazdroszczę. Robię jednak w głowie szybki rachunek sumienia. Nie ma nic bez żadnego wysiłku. Samo raczej nie staje się nic. Za darmo ostatnio to nawet w mordę dostać trudno. Statystyki personalnego zestawienia dotychczasowej egzystencji wychodzą całkiem dobrze. We wróżenie z fusów już się nie bawię. Żeby się mądrzyć, wiem, że potrzeba własnego doświadczenia i poprzez smakowanie życia zamierzam się tworzyć kawałek po kawałeczku. Kończę więc to zazdraszaczanie i wracam do pracy.

Quo vadis Zofia – pytam samą siebie i mimo, że może niekoniecznie znam kierunek, to jednak odpowiedź brzmi: przed siebie idę. Do przodu. Bo przecież przede wszystkim chodzi o to, by nie mieć poczucia, że się stoi w miejscu i tylko tlen zużywa, prawda?

Reklamy

4 uwagi do wpisu “Quo vadis Zofia?

  1. „Bo przecież przede wszystkim chodzi o to, by nie mieć poczucia, że się stoi w miejscu i tylko tlen zużywa, prawda?”
    Myślę, że właśnie o to chodzi 🙂 idąc do przodu, człowiek zawsze się czegoś uczy i poznaje siebie.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ale to bardziej w odniesieniu do siebie z tym wymadrzaniem hehe.
      Akceptuje fakt,że każdy ma przecież prawo do swojego zdania. Dzięki temu rozmowy potrafią być interesujące hehe. Bardziej mam na myśli,kiedy jedna osoba próbuje usilnie narzucić drugiej własne poglądy,nie poZostawiając jej przestrzeni na osobiste przemyślenia. Tego się staram unikać. Jednotorowosci,że tak to ujmę. W końcu łatwo się poddać wrażeniu,że moja prawda jest mojsza niż twojsza hehe.
      Dziękuję za ten komentarz 🙂

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s