Abecadło z pieca spadło : GNIEW

„Gniew odwraca uwagę od wszechogarniającego smutku.

John Green – Szukając Alaski

ZŁOŚĆ

Jakbym miała zliczyć, ile razy mnie ktoś wkurzy w ciągu dnia, to bym straciła rachubę po kilku godzinach. Zazwyczaj idzie o drobnostki. W złości coś się popsioczy pod nosem i zaraz zapomina. Czyjaś niekompetencja, za długa kolejka w aptece, promocja, która uciekła, tłum ludzi w autobusie, zapomniane skierowanie do lekarza, przegapiony film, nieudany zakup, kiepska fryzura, odpryśnięty lakier na paznokciu, obgryziony przez pupila but… Złość daje wyraz i zaraz mija. Czasem się przy tym tupnie nóżką, elokwentnie rzuci w eter siarczyste słowo na „k” i od razu lepiej.

GNIEW

To już ciężki kaliber. Zazwyczaj wybucha niespodziewanie. Jest składową wielu czynników, które łączą się w całość : atomy frustracji, bólu i niewypowiedzianego żalu, a potem żółcią wylewają nam się z gardeł. Czym jest gniew? Nie zatapiałam się mocno w jakieś specjalne lektury, bo wystarczy spojrzeć na siebie i swoje ataki gniewu. Kiedy one się zdarzały. Co się akurat działo dokoła. Co, podejrzewam, mogło być zapalnikiem. Czemu tak ostro zareagowałam? Co się we mnie działo?

I z łatwością dostrzegam, że gniew jest przykrywką dla słoika w którym zawekowałam żal, smutek, ogrom poczucia bezsilności. I kiedy słoik był przepełniony, pokrywka po prostu wystrzelała w powietrze, robiąc wiele huku, krzywdy i powodując cierpienie. Jakże zabawny jest fakt, że gniew to nic innego jak wołanie o pomoc. Wydawać by się mogło, że jest oznaką władczej energii, siły, która gotowa jest miażdżyć wszystko na swojej drodze. Jednak nie. Jednak okazuje się, że jest niczym więcej, jak tylko najwyższej rangi odznaczeniem olbrzymiego smutku i bezradności.

Gniew rozgrzewa trzewia, pulsuje w żyłach potęgując wrażenie rozpierania energią, nadaje dzikość oczom, groźbę spojrzeniu, pięściom siły, a głosowi donośności. Najsmutniejsze jest chyba to, że tak łatwo odwzajemnić to uczucie. Albo wgrać w schemat reakcji stawanie się ofiarą. A gniew to nie siła. To oznaka wewnętrznej słabości.

URAZA

Epizod przesiąknięty gniewem pozostawia takie same ślady na psychice, co rozgrzany pogrzebacz na skórze. To są blizny, często trudne do zaleczenia. Pozostaje uraza. Głęboki smutek i balansowanie na krawędzi. Do następnego razu, kiedy pojawi się w pobliżu zapalnik.

Nie jestem za tym, by pleść i rzucać w tych, którzy nas zdenerwowali niemiłosiernie, słowa pogardy, przykre i nasączone jadem, żeby tylko w tym momencie kogoś zgnoić, zadać podobny do naszego ból i przez tą krótką chwilę, poczuć się lepiej.

Oczywiście czasem płacz, krzyk i boksowanie dają ulgę. Mowa, rzecz jasna, o poduszce. To pomaga pozbyć się nadmiaru skumulowanej energii. Ale nie jest to ostateczne rozwiązanie. Nie pomoże to zrozumieć źródła gniewu. Nie przyniesie prawdziwego ukojenia. Próbowałam wielokrotnie. A Wy? Czujecie podobnie?

Dopiero, kiedy uspokajam się i wiem, że ten napięty emocjonalnie moment minął, daję sobie chwilę na wewnętrzny dialog. Na szczerą rozmowę. Chcę zrozumieć i poznać ten szczególny „zapalnik”, bo wiem, że to ja mam problem. Nie osoba na której wyładowałam mój gniew.

Żeby nie chować urazy i nie żywić sfałszowanych uczuć zbudowanych przez pryzmat mojego bólu, utworzonego na subiektywnym postrzeganiu danej sytuacji, do danej osoby, szukam przyczyn wybuchu w sobie. Próbuję wyczuć ten konkretny moment, kiedy czara goryczy przelała się. Analizuję. Może ktoś próbował umyślnie mnie tak rozjątrzyć? Sztuką jest nie dać się zmanipulować. Jednak bywa trudno.

Ale wiecie co? Praktyka czyni mistrza. Zastanawiam się, czego oczekiwałam od tej osoby. A czego od niej nie otrzymałam, co wywołało żal. Albo co ona mogła chcieć ode mnie, czy próbowała mnie sprowokować, by dać ujście własnej frustracji?

Taki długoterminowy żal powiększa się niczym balon aż w końcu pęka. Dlatego warto jest badać podłoże. Drążyć. Zebrać się na odwagę i przyznać przed samym sobą, że gniew, który nas opętał, to sprzeciw wobec tego, że czegoś nie potrafiliśmy wymusić, wyprosić, ujarzmić, osiągnąć, zdobyć lub że daliśmy się podejść i tańczyliśmy tak, jak nam zagrano. Jeśli nie uświadamiamy sobie tego, gniew narasta. Jak rdza na zaniedbanym ogrodzeniu. Jak rak w ciele swego żywiciela.

Dlatego Twoim najważniejszym zadaniem jest, zawsze szukać przyczyny. Nie w innych, nie w świecie. Ale w sobie. Bo tam gdzie Ty widzisz problem, inny widzi okazję albo nie widzi po prostu nic. Tak samo jak dbasz o swoje ciało, dbać powinieneś o umysł. Stres to cichy zabójca. A gniew przecież powoduje wydzielanie się hormonów stresu. Bądź więc przysłowiowym sterem okrętu zamiast chorągiewką zależną od kierunku wiania wiatru.

„Skoro parę minut cierpienia wywołuje gniew, co się dzieje z człowiekiem po kilkudziesięciu latach? Nawet kamień pęka po długotrwałym deszczu.”

Arthur Golden – Wyznania gejszy

„Każdy z nas nosi w sercu wiele wilków: miłość, gniew, odwagę, strach…. Przeżyją tylko te, które nakarmisz.

Maria Nurowska – Nakarmić wilki

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s