Refleksje przy kawie #8 : ubieranie marzeń w słowa ma znaczenie.

„Czasami najlepszą rzeczą, jaką człowiek może zrobić, jest niewtrącanie się w sprawy przeznaczenia. Na nasze modlitwy udzielona być może odpowiedź, której się nie spodziewaliśmy i wcale sobie nie życzyliśmy.” Wilbur Smith, Bóg Nilu

ŻYCIE TO WIECZNE PRAGNIENIE

Pragnienie posiada czegoś, robienia czegoś, spełniania marzeń, rozwijania się, kreowania świata swojego, często cudzego, realizowania planów.

Kiedy jest pragnienie rodzi się potrzeba. Potrzeba skonfrontowania się z brakiem środków lub możliwości w obrębie własnej osoby. Tym tropem docieramy do punktów, gdzie możliwe będzie zdobycie wymaganych narzędzi, aby krok po kroku, szczęśliwie dobrnąć do celu. Przecież każdy z nas ma w pamięci ulubione przysłowie naszych rodziców, że bez pracy nie ma kołaczy. Powtarzali to zawsze, kiedy jakaś wyjątkowo wredna nauka, nie chciała nam wejść w głowę i pozostać w niej, pozwalając celująco zaliczyć sprawdzian.

Bez pracy nie ma kołaczy. Znając tą, jakże aktualną od stuleci naukę, wraz popełniamy błąd bezradnego gapia, oczekującego efektów pracy, której nie wykonał… I czyż nasze modlitwy nie są tego dowodem? Prosimy w nich o pieniądze, o zdrowie, seksowne ciało, wspaniałego partnera, satysfakcjonującą pracę, godne życie, prawdziwych przyjaciół, nowy samochód, podwyżkę, nowe zlecenia czy klientów, sukces w zawodach sportowych… I czekamy aż dobrobyt, szczęście i pomyślna passa zapukają do naszych drzwi.

Tak bardzo pragniemy wciąż tak dużo, że zapominamy, iż nawet spłodzenie dziecka wymaga trochę wysiłku. Że czasem trzeba się spocić, stracić głos, wielokrotnie podejmować próbę, dostosowywać się do nieprzyjemnych warunków, akceptować niedoskonałości otoczenia, przyspieszyć, zwolnić, a nawet często cofnąć się trochę, by ostatecznie dojść … do celu oczywiście.

(NIE)PODANO NA TACY

Łatwo ( i to też nie zawsze) można złapać katar, zapalenie płuc, wszawicę albo czyjąś rękę w metrze. Trudniej znaleźć chęci i motywację do działania i szukania sposobności. Najczęściej rozsmakowujemy się w strachu i zamykamy się na dostępne możliwości. Boimy się zmęczyć, boimy się coś poświęcić ( czas, pieniądze, energię), by wypracować sobie wpierw grunt, z którego później z satysfakcją wystartujemy. Bo kiedy świat tak szybko idzie do przodu i dokoła sami ludzie sukcesu, nie chce się czekać na nic. A szczególnie na własny triumf.

Denerwuje nas czekanie. Stanie w kolejce, oczekiwanie na czyjąś odpowiedź, trwanie w zawieszeniu, wypatrywanie okazji. Cierpliwość to cnota powiadają. Nie każdego stać na ten drogi towar. Więc może łatwiej opanować sztukę czekania?

Wbrew pozorom cierpliwość nie ma nic wspólnego z oczekiwaniem. Cierpliwie można znosić wszystko. Włącznie z własnym życiem. Ale czekać warto jedynie wtedy, gdy się wie, że cel jest tego godzien. Kiedy jestem cierpliwy, to akceptuję decyzję losu i idę dalej. Ale kiedy oczekuję, spodziewam się z góry wyniku takiego, jaki chcę mieć. Nie akceptuję innego. Czekanie nie jest aktem biernym. Wręcz przeciwnie. To jak zasiewanie pola. Pracujesz, schylasz się, lokujesz w ziemi nasiona. Wiesz, że efekty Twojej pracy w końcu się pojawią. Ale nie siadasz na krześle przed polem wyczekując na plon. Zanim ziarno wykiełkuje, dbasz o nie. Podlewasz, usuwasz chwasty, przeganiasz szkodniki. Jesteś cały czas aktywny.

Dlatego wpajane od dziecięctwa motto, nawiązujące do tego, że na nagrodę trzeba zasłużyć, ponosi egzystencjalne fiasko. Bo teoria nie pokrywa się z praktyką – jak dziecko chce, dostaje od razu – bez większego wysiłku. Czasem zakwili, albo łzę uroni. I jedyne czego uczy się naprawdę to cwaniactwo i manipulowanie.

MODLITWA „CHCĘ I DAJ”

Obok tych występujących wprost proporcjonalnie do zaistniałego subiektywnie cierpienia bądź bólu próśb, to chyba najczęściej pojawiająca się na ustach ludzi modlitwa zwiera czasowniki: daj, chciałbym, poproszę. Gdyby Bóg miał maszynę zbierającą ludzkie pragnienia i losował dziennie kilka marzeń do spełnienia, miałby najlepszy marketing szeptany w dziejach świata.

Kierowana własnym doświadczeniem mogę się z czystym sumieniem podzielić pewnym spostrzeżeniem, które znacznie ułatwiło mi życie:

Kiedy prosisz o coś, nie dostaniesz tego. Zostanie ofiarowana Ci sposobność, by to uzyskać.

Więc otwórz oczy. Nie zamykaj się na możliwości. Bądź gotowy nie przespać nocy, zedrzeć podeszwy, przejść wiele kilometrów, trochę osiwieć, trochę zmizernieć, odrobinę się zestarzeć, ciutkę zmienić punkt widzenia.

Bez względu na to, czego teraz potrzebujesz – pieniędzy, zdrowia, miłości, cierpliwości, spokoju, motywacji, sił, szczęścia, przyjaciela, zaliczonego egzaminu. Jest wiele dróg, które możesz obrać, by się przekonać, czy pokonując którąś z nich, dotrzesz na końcu do swojego celu.

Skoro inni tego dokonali, Ty też możesz to zrobić. A cokolwiek osiągniesz, będziesz to zawdzięczał własnemu sprytowi, własnej pracy, kreatywności, wysiłkowi, ambicjom, wytrwałości. Ćwicz się. Najtrudniej pierwszy raz podejść pod górę i zdobyć upragniony szczyt. Praktyka czyni mistrza. A własny sukces mierzony ilością pracy, którą włożyłeś w jego osiągnięcie, przyniesie ogrom satysfakcji, zadowolenia i radości, których nie doświadczysz, zgarniając gotowe z tacy.

 

 

*zdjęcie: http://www.kenkoskela.com/photo/balinese-farmer-at-sunrise/

 

Reklamy

4 uwagi do wpisu “Refleksje przy kawie #8 : ubieranie marzeń w słowa ma znaczenie.

  1. Wierzę bardzo w moc myśli życzeniowych. Formułowanie ich jest jednak bardzo trudne – często w moim życiu spotkałam się z zawodem, bo niekoniecznie otrzymałam od (proszę, wstaw tu odpowiednio: los, Bóg, kosmos, co tylko ma dla Ciebie największe znaczenie) Wszechświata to, czego oczekiwałam. Ale to zawsze przychodziło, prędzej czy później. W innej formie, niekoniecznie o wymarzonym zabarwieniu, niekoniecznie w obranym celu, ale zawsze to miałam. Wiele składowych się na to zawsze nakłada, wiele wysiłku. Ale życzenia mają dla mnie niezwykłe znaczenie. Nic się nie dzieje przez przypadek. Wszystko jest wynikiem naszych pragnień, pożądań, czynów, gestów, myśli, słów – nie zawsze jednak interpretacja ich pokrywa się na płaszczyźnie My a Coś Większego Od Nas. Dziękuję Ci za ten tekst – zawsze cieszę się, jak pojawia się nowy 🙂

    Polubione przez 2 ludzi

    1. Mnie jest niezmiernie miło czytać takie rozbudowane komentarze,gdzie osoba po drugiej stronie pozostawia cząstkę siebie,swoistego rodzaju odcisk palca, własną,osobistą ,nie raz głęboką myśl,która pozostaje jeszcze długo w eterze niczym woń dobrych perfum osoby,która już dawno opuściła pomieszczenie.
      Dziękuję 🙂

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s