Siedem grzechów głównych : POŻĄDLIWOŚĆ

„Miłość to dzielenie się; pożądanie to gromadzenie. Pożądanie zawsze chce, ale nigdy nie daje, a miłość zna jedynie dawanie i nigdy nie prosi o nic w zamian; jest bezwarunkowym dzieleniem się.” OSHO

CHCENIE NIGDY SIĘ NIE KOŃCZY

Temat pożądliwości chciałam tknąć trochę z innej niż cielesna perspektywy. Chodzi o to, czym się otaczamy. Wszechobecny materializm pcha nas sukcesywnie do przodu, a raczej nęci przed oczami błyskotkami, zachęcając dyplomatycznie do dołączenia do szczurów na wyścigach. Gromadzimy rzeczy, piękne i niejednokrotnie zbędne. Podnosimy sobie w ten sposób samoocenę albo poczucie zadowolenia, ewentualnie zabijamy nudę lub robimy sobie dobrze poprzez stały dopływ przyjemności (tak, mam na myśli hedonizm). Jest to jednak jak obżeranie się czekoladą.

Zaraz po jej wchłonięciu nastaje moment euforii, przypływ energii, żeby potem cicho zgasły wszelkie radości. Wraca apetyt na słodkie i coraz trudniej nie myśleć o tym, by odmówić sobie kolejnego czekoladowego szczęścia w kostce ( albo słoika nutelli jak kto woli). W końcu zasługuję, w końcu mi się należy. Ja po prostu tego chcę. I tak to metafora z czekoladą ma tu zobrazować to, co mówi powiedzenie, że w miarę jedzenia apetyt rośnie.

Niespostrzeżenie zaciera się granica między mam a jestem. I nawet nie wiesz kiedy, jesteś opisywany przez pryzmat dyplomów, które posiadasz, samochodu, którym jeździsz, wysokości pensji, która wpływa na Twoje konto, ekskluzywnych kosmetyków, które świecą na półce w łazience, zegarka, który błyszczy spod mankietu, znajomości, jakimi chwalisz się na fejsie i linkedin, czy perfum, których zapach rozsiewasz przechodząc przez hol… Alarmujący powinien być dla Ciebie moment, kiedy SAM SIEBIE zaczynać postrzegać, jako sumę rzeczy, które posiadasz i którymi uważasz, że warto się afiszować. Moment, gdy humor psuje Ci fakt, że czegoś nie masz  i ogarnia Cię przemożne pożądanie, by to zdobyć.

Niczego się nie wyrzekać, do niczego się nie przywiązywać. Anthony de Mello.

MODA NA MINIMALIZM

Każdy słyszał, każdy czytał, każdy wie. Minimalizm ma być swego rodzaju lekarstwem na nadmierną pożądliwość ( posiadania i gromadzenia przedmiotów). Coś jakby detoks, nie tylko dla naszego portfela ale przede wszystkim dla umysłu ( bardzo często mentalne porządki zalecają od posprzątania … w szafie). Należy przełączyć się na tryb, że przedmioty szczęścia nie dają.

Muszę przyznać, że coś w tym jest. Długowieczni, piękni Japończycy mieliby coś do powiedzenia w tej kwestii. Dlaczego? Wystarczy obejrzeć wnętrza ich domów, wystrój pokoi, by dostrzec, że oszczędność zarówno mebli jak i ozdób jest aż ściskająca serce ( szczególnie jak się lubi wszelkie ozdoby czy chce się nadać indywidualny charakter swojemu kawałkowi podłogi).

Tak więc mamy minimalistyczne wnętrze, minimalistyczny ubiór, minimalistyczne ozdoby. minimalistyczny makijaż, wszystko ograniczamy do minimum. W końcu niejeden mnich żył w jaskini, korzystając z dóbr jakimi obdarowała go natura… Ale nie popadając w skrajności, uważam, że taka akcja skierowana na minimalizm, ma swoje ogromne zalety. Pomijając już większą koncentrację na dbaniu o własne ciało, otoczeniu i środowisku, przekonała mnie wizja odgracania umysłowego. A na dziś dzień jest to świetny pomysł, który zastosowany pomaga się wyrwać ze szponów pożądliwości, czyli konsumpcjonizmu, czyli własnych, ograniczających schematów myślowych.

WYZNANIA ZAKUPOHOLICZKI

Był taki moment w moim życiu, że łatałam dziury emocjonalne zakupami. Potem była to moja reakcja na stres, czyli forma relaksowania się. O zgrozo, przecież wszystko można kupić przez internet. Kupę kasy musiałam przetrawić ( wydać w większości bezsensownie), nim dotarło do mnie, że zakupoholizm, któremu przyzwolenie dawałam świadomie, bo miał być formą odstresowania się ( tłumaczenie: bo zdrowszy niż palenie czy alkoholizm), był niczym innym jak zawoalowanymi próbami podniesienia własnej niskiej samooceny. 

Pożądliwość do rzeczy rodzi się wtedy, kiedy nie innym chcesz udowodnić, że jesteś super, tylko samemu sobie. Nie ma nic złego w posiadaniu najnowszych gadżetów, kaszmirowych swetrów, wypasionego wozu czy biżuterii od Tiffany’ego, o ile nie naciągasz w ten sposób własnego budżetu ( nie daj Boże cudzego) próbując wypełnić dziurę w sercu czy wierząc, że dana rzecz sprawi, iż będziesz bardziej wartościowy .

Chodzi o tą delikatną granicę, kiedy nabywasz rzeczy, by poczuć, że coś znaczysz, że cokolwiek jesteś wart i chcesz pokazać światu, że tak właśnie jest. Jest to zgubna droga wiecznego nienasycenia ,ponieważ żaden diament czy brylant, nie sprawi, że zyskasz wiarę w siebie i wysokie poczucie własnej wartości. Żadna gratyfikacja nie połata dziur, które utworzyły kompleksy czy uczucie pustki, zagubienia, braku sensu.

Jeśli nie jesteś szczęśliwy, to oznacza tylko tyle, że koncentrujesz się na tym, czego nie masz. W przeciwnym razie musiałbyś doświadczać błogostanu. Anthony de Mello

UWOLNIJ SIĘ

Lepiej zapobiegać niż leczyć. Kiedy przekroczyłam pewną granicę, efekty mojej krótkowzroczności mnie dopadły. Doświadczenie nas uczy, ale nie zawsze trzeba bolesnych przejść, by coś zrozumieć, by dokonać zmian.

  1. Introspekcja: czyli wgląd w siebie. Zadawanie pytań, sięganie do głębin i zakamarków własnego umysłu. Najlepsza, choć nie najłatwiejsza i niekoniecznie szybka droga do odkrycia, co tak naprawdę jest przyczyną obecnego stanu. Dlaczego tak podnieca Cię kupowanie nowych rzeczy, które czasem nieruszone leżą w szafie albo których nie używasz potem i ostatecznie ich zakup jest bez sensu. –> przykład dialogu wewnętrznego: Po co ja to kupiłam? Bo mi się podobało. Wydawałam na to trochę pieniędzy, czy na pewno jest mi to niezbędne, potrzebuję tego? Nie jest niezbędne, ale cieszy oko. Potrzebowałam tego, żeby poprawić sobie nastrój.  Czyli przed zakupem tego nie czułam się dobrze? Nie, miałam zły humor. A co przyczyniło się do złego humoru? Po prostu czułam się gorzej. Gorzej w jakim sensie? Ogólnym. Czułam, że jestem nikim, że jestem bezbarwna, wybrakowana. Chciałam być ja koleżanki, które podziwiam, jak autorytety o których czytam. Czyli potrzebowałaś się dowartościować zakupem tej rzeczy? Tak. Myślałam, że jak kupię coś takiego jak ona ma, to będę taka fajna jak ona … Bardzo często w odpowiedzi, oprócz niskiej samooceny, może się znaleźć nuda, samotność, wyrzuty sumienia, żal… Sam siebie zapytaj. Co zagłuszyć próbujesz kupując nową, niekoniecznie potrzebną rzecz, która wzbudziła w Tobie pożądanie posiadania jej?
  2.  Porządki: te na zewnątrz. Serio. Przejrzyj szafę, wywal lub oddaj potrzebującym nadające się do tego ubrania, sprzedaj je. Pozbądź się wszystkiego, co tylko zbiera kurz, sztucznie generuje pociechę i zabiera Twoją przestrzeń. Włącznie z nadmiarem mebli, biżuterii, ozdób, przyrządów AGD i RTV. Zostaw tylko to, co ma wartość sentymentalną, jest wartościowe albo wybitnie ładne, funkcjonalne i niezbędne dla codziennego, komfortowego, godnego życia. Popatrz potem, ile pieniędzy wydałeś na to wszystko, co z perspektywy czasu okazało się tylko nic nieznaczącym bibelotem, zapchajdziurą czy pocieszycielem jednej chwili. Nie pozbywaj się oczywiście wszystkiego pod wpływem emocji. To, przy czym się wahasz, zostaw. Za pół roku z powrotem zabierz się za porządki. Tym razem podejmij ostateczną decyzję.
  3. Przewartościowanie świata: zastanów się dobrze – chciałbyś, by osoby, które nazywasz przyjaciółmi/rodziną/bliskimi spotykali się z Tobą przez wzgląd na logo jakie nosisz na kurtce i butach, czy dlatego, co reprezentujesz swoją opinią, wierzeniami i przekonaniami? Jesteś człowiekiem czy wystawą za szybą? Chcesz być podziwiany za to, co masz, czy kochany, za to jaki jesteś i co robisz? Pragniesz w oczach innych widzieć zazdrość i zachwyt nad tym co widzą na zewnątrz, czy może zrozumienie i akceptację Twojego wewnętrznego świata myśli i uczuć? Viktor Frankl pisał w swoim największym dziele ( KLIK) o tym, że zdarto zeń wszystko co na sobie miał, odebrano mu wszystko, co tylko posiadał i znał, oprócz godności i niezłomnego ducha. Oprócz wolnej woli. Zastanów się więc, co tak naprawdę ma znaczenie. KIM BYŚ BYŁ, GDYBY ODEBRANO CI WSZYSTKIE TWOJE BŁYSKOTKI? Co tworzy Twoje relacje z ludźmi. Co ich przy Tobie trzyma. Czy czujesz się spełniony w swoim życiu? Czy w pięknym ubraniu/samochodzie/domu/etc czujesz się równie dobrze i pewnie, jak wtedy gdy ich nie masz? Czy pewność siebie pozostanie nawet wtedy, gdy zabraknie Ci modnych ubrań, pieniędzy czy pięknego domu? Co czyni Cię wartościowym i godnym miłości człowiekiem? Jaki jest powód, dla którego chciałbyś by kochali Cię inni ludzie, a także … Ty sam?

.. jedna, jedyna przyczyna nieszczęścia: przywiązanie. Emocjonalny stan kurczowego przywiązania wynikający z przekonania, że bez pewnych rzeczy nie możesz być szczęśliwy. Anthony de Mello

Nie pozwól rzeczom, by stanowiły o tym, kim jesteś. Nie pozwól tytułom oprawiać się w schematyczne ramki. Sam nie oceniaj nigdy po okładce. Nie pragnij rzeczy materialnych mocniej niż samego życia. Dopóki uważasz, że jesteś wart więcej niż wszelkie bogactwa na kuli ziemskiej, tak właśnie będzie. A żeby potwierdzić te słowa, zapytaj kogoś bliskiego, czy oddałby Cię za wszystkie pieniądze świata. Jeśli pytasz osobę, która nie potrzebuje materialnej strony tego życia , by podnieść własną samoocenę, zawsze zaprzeczy. Jeśli o odpowiedź poprosisz osobę, która nie zna własnej wartości, zawsze zareaguje zbyt długą ciszą nim otworzy usta. A teraz zadaj sobie to pytanie: czy osobę, którą kochasz najbardziej w świecie, oddałbyś za dostatnie, bogate życie?

 

 

* na zdjęciu Jim Carrey w roli Maski. Skromny, niepewny siebie bankowiec myślał, że będzie szczęśliwy i spełniony, kiedy będzie miał prestiżowe stanowisko i kupę forsy, że dzięki temu stanie się kimś. Oczywiście przekonuje się na własnej skórze, że to nie kasa i nie dobry garnitur przynoszą szczęście, że nie pomagają na permanentny wzrost samooceny. Że pożądanie rzeczy, które uczynią go ( według jego mniemania i społecznych – medialnych przekazów) wspanialszym, to błędna recepta na osiągnięcie satysfakcji, miłości i zadowolenia w życiu.

 

P.S. A na koniec jeszcze taka kontrowersyjna myśl: czasy mamy, jakie mamy. Pomyśl, że wieczorem słyszysz alarm. Trzeba pakować co potrzebne i uciekać. Masz zaledwie kilka chwil. A przed Tobą mnóstwo rzeczy, które nagromadziłeś do tej pory. Chyba lepiej nie tracić czasu, ryzykując własne życie, tylko dlatego, że nie możesz się zdecydować, które z pośród stu par butów weźmiesz albo jaki gadżet wyląduje schowany w plecaku, z którym będziesz uciekać?

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Siedem grzechów głównych : POŻĄDLIWOŚĆ

  1. Jakiś czas temu postanowiłam zrobić przegląd szafy, domu, życia, relacji. Wyszło mi to na dobre. Im mniej rzeczy, przywiązania do nich tym lżej na duszy, sercu, w życiu. Im mniej toksycznych ludzi tym większy komfort życia.
    Nie mówiąc już o … mniejszej ilości rzeczy do sprzątania 😉

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s