Z okazji nadchodzących świąt, życzę wszystkim… bliskości. Dlaczego?

„Znaleźć człowieka, z którym można porozmawiać nie wysłuchując banałów, konowałów, idiotyzmów cwaniackich, łgarstw, fałszywych zapewnień, tanich sprośności lub specjalistycznych bełkotów „fachowca”, dla którego branżowe wykształcenie plus umiejętność trzymania widelca jest całą jego kulturą, kogoś bez płaskostopia mózgowego i bez lizusowskiej mentalności- to znaleźć skarb”. Waldemar Łysiak

SUPER EKSPERYMENT

Bardzo ostatnio popularny temat okrążający sieć odnośnie długowieczności, zdradza sekret ludzi, którzy mają możliwość przekroczyć na cyferblacie swojego wieku zestawienie trzycyfrowe. Chodzi o jedyne takie badanie, które zajęło 75 lat ciężkiej pracy, porównywań, wysnuwania wniosków i ostatecznie postawienie jasnej tezy…

Prześwietlono życie ponad 700 mężczyzn, a potem także ich żon, dzieci i wnuków. Dokładniejszy opis badania znajdziecie TU (klik). Wnioski są zaskakujące. Ja spodziewałam się, że zaraz padną jakieś dane odnośnie sposobu odżywiania, rejonu zamieszkania, ilości uprawianej aktywności fizycznej, wpływie stresującej pracyodniesienie do francuskiego paradoksu i picia wina, ograniczeniu jedzonego mięsa, etc. A tu nic z tych rzeczy. Zwyczajnie potwierdziła się teoria, że człowiek to istota stadna. Że inni ludzie, są mu potrzebni do przeżycia. Zmieniły się jedynie warunki. Bo nie musimy się trzymać w kupie jedynie w obawie przed pożarciem przez wygłodniałe kojoty. Badanie, o którym wspominam powyżej, wskazało jednoznacznie także na to, że to nie ilość znajomych, których kolekcjonujemy na fejsie czy w telefonie ma znaczenie, a jakość tych relacji.

To jak to jest z tą bliskością z innymi ludźmi?

KORZYSTA CIAŁO

Inne badania wskazują, że głębokie więzi z innymi, czy to partner, rodzina, przyjaciel, wzmacniają naszą odporność, redukują stres, skracają okres przebiegu choroby, a także… zwiększają tolerancję na ból. Nawet w przypadku jakiejś dolegliwości, mając przy sobie partnera z którym pozostajemy w dobrej i bliskiej relacji, odczuwany dyskomfort nie rujnuje nam dnia i nie przejmujemy się nim ( nie skupiamy się na nim) tak mocno, niż wtedy, gdy brakuje nam życzliwej osoby obok.

Ponoć głębokie znajomości chronią nas także przed chorobami układu krążenia, serca i depresją. Być może dlatego, że mając się przed kim wygadać, dostając zrozumienie i wsparcie, pozbywamy się wewnętrznego ciężaru, nie kisimy w sobie żali i bóli i dzięki temu ciało nie kumuluje negatywnych emocji, które jak to wiadomo, tłumione i gniecione zawsze w końcu znajdą drogę na zewnątrz w mniej lub bardziej groźny dla zdrowia sposób.

KORZYSTA DUSZA

Czyli jednym słowem, bliskie relacji mają na nas bardzo pozytywny skutek psychologiczny. Wiedzieliście, że przytulanie może mieć funkcje terapeutyczne? Że im więcej się osoby w związku przytulają, to świadczy o ich mocniejszej zażyłości? A przytulanie dziecka przyczynia się do jego prawidłowego i harmonijnego rozwoju psychoemocjonalnego i fizycznego?

Przytulanie zmniejsza stres i redukuje uczucie smutku. Podczas przytulania mogą wydzielać się endorfiny, sprzyjając naszemu poczuciu szczęścia. Wykonywanie tego aktu jak najczęściej, może pomóc podnieść niską samoocenę u ludzi z brakiem poczucia własnej wartości, a także za sprawą oksytocyny, która podczas uścisków się wydziela, pogłębiają się nasze więzi, wzmacnia poczucie bezpieczeństwa i rośnie zadowolenie z danego związku.

Przytulanie pomaga obniżyć ciśnienie, bo uspokaja i pogłębia się nasz oddech. Pomaga nawet lepiej zasypiać, kiedy robimy to w czyichś objęciach lub kiedy sami kogoś obejmujemy. Zaleca się także terapię przytulaniem osobom, które mają jakieś uzależnienia, od nadmiernego apetytu po alkoholizm i narkotyki. Łatwiej się przeciwstawić pokusom, kiedy mamy blisko wsparcie i gorące ciałko do przytulania 🙂

GDZIE JEST HACZYK?

Przecież zawsze musi jakiś być, prawda? Przeprowadzono serię testów na ludziach wchodzących w dorosłe życie, pytając ich, co uważają za szczyt osiągnięć ludzkiego życia. Odpowiedzi nie były zaskakujące – sława, pieniądze, kariera. Tymczasem jak się okazuje, w wieku kiedy ciało zaczyna zawodzić i starzeć się, a umysł delikatnie szwankować, największe znaczenie mają… bliscy ludzie dokoła.

Bo można pracować i zarabiać tyle, by wieść godne życie ale nie podróżować za dużo, nie mieć super fury i wielkiego telewizora na ścianie, a na koncie kupy kasy na czarną godzinę. Można za to mieć ludzi, którym się poświęcało czas i energię i z którymi pogłębiało się relacje, co na stare lata poskutkowało tym, że nie jesteśmy sami w potrzebie i zawsze bezinteresownie doświadczymy pomocy i życzliwości od osób które kochamy i które czynią to samo z wzajemnością.

Jeśli zasugerujemy się tym, że celem naszego życia są pieniądze to owszem. Spędzimy czas na ciężkiej pracy, godzinach poświęconych kształceniu się. Rachunek bankowy będzie opiewał na konkretne tysiące, zwiedzimy pół świata, posmakujemy nowych rzeczy, zawrzemy kilka znajomości, zbyt powierzchownych, by pozwolić sobie na otwarcie się, więc na starość mieszkamy pięknie – bo w ekskluzywnych domu seniora. Jest czysto, schludnie i przyjemnie. Jest jedna zasadnicza różnica – szklankę z sokiem podaje nam ktoś, bo mu za to płacą. Robi to z obowiązku, a nie kierowany uczuciem do nas ( chyba, że żalem i współczuciem, bo na pewno nie miłością).

Skutkiem materialnego podejścia do egzystencji jest to, że coraz trudniej jest ludziom nawiązywać szczere relacje, które potem sukcesywnie pogłębiają.

Tak samo dzieje się z dzieleniem dotykiem – znacznie przyjemniejsza i sympatyczniejsza wydaje nam się osoba, która muśnie naszą dłoń podczas rozmowy lub złapie nas za ramię, niż taka, która unika jakiegokolwiek kontaktu fizycznego. A niestety coraz szczelniej otaczamy się przysłowiowym murem, broniąc dostępu do siebie zarówno obcym jak i znajomym czy rodzinie. Sami też nie wychodzimy z inicjatywą dotyku wobec innych. Przestają to robić także rodzice wobec własnych dzieci, a te wzrastają w przekonaniu, że inaczej po prostu się nie da. Samo już poklepanie po plecach, uściśnięcie dłoni czy objęcie na chwilę ramieniem uaktywnia w mózgu obszar odpowiedzialny za gratyfikację i nagradzanie, co z kolei polepsza nasze samopoczucie i wywołuje uśmiech na twarzy.

W dobie narastającego zagubienia i poszukiwania sensu, ludzie koncentrują się na sobie. Wyłącznie na własnych celach i marzeniach, zapominając przy tym, że największe szczęście czeka nas u boku innych ludzi – podczas życia z nimi, pracy, zabawy, rozmów, kłótni, wzajemnej pomocy, gdy się dla nich poświęcamy bezinteresownie lub kiedy im pomagamy. Bo jak to zasłyszałam ostatnio w jakimś filmie pomagając komuś, najbardziej pomagasz sobie.

Z OGŁOSZEŃ PARAFIALNYCH – POTRZEBUJĘ PRZYJACIELA

Każdy jest inny, unikalny i wyjątkowy. Pomyśl, przecież jeszcze nigdy przed Tobą ani nigdy po Tobie, nie będzie drugiej identycznej jak Ty osoby. Sam ten fakt sprawia, że wszyscy mamy indywidualne podejście do życia i jego pewnych kwestii. I należy to bezdyskusyjnie szanować. Jednakże prawdziwą relację budujemy na pewnych stałych wartościach, które gwarantują nam wspaniały grunt pod przyszłe bliskie związki z ludźmi. Moim zdaniem przede wszystkim :

  • Bądź sobą. Jakkolwiek pięknie to brzmi i łatwo się pisze. Wiem, że w praktyce różnie bywa i dość trudno pozostać sobą, kiedy jest się jedynym wróblem, który wpadł między wrony. Co trzeba wtedy robić? Na pewno nie krakać tak jak one, tylko poszukać innych wróbli. Albo może sikorek? Też mogą być całkiem interesujące i przyjemne w kontakcie. Jeśli nie pijesz alkoholu, albo uwielbiasz pić i do tego palić jak smok, jesteś odmiennej orientacji seksualnej, uważasz, że posiadanie dzieci to nie Twoja bajka, albo pragniesz mieć ich co najmniej piątkę, wolisz ciężką pracę fizyczną niż biurko w korporacji, albo pragniesz papierkowej roboty bardziej niż spoconego ciała, wierzysz w Boga, Buddę albo może w Moc Wszechświata… Cokolwiek by to nie było, wszystkie składowe Twoim myśli, uczuć i przekonań de facto tworzą Ciebie. Masz prawo mieć swoje zdanie, jak każdy z nas. I nie musisz na siłę zmieniać swoich upodobań bądź zaprzeczać własnym przekonaniom dla kogoś bądź w imię świętego spokoju. Bo jak to mówi mój ulubiony cytat od Fritza Perlsa :

    „Bądź tym kim jesteś i mów to, co czujesz, ponieważ ci, którzy mają z tym problem nie są ważni, a ci, którzy są ważni nie mają z tym problemu.”

    Pozostając sobą, w zgodzie ze swoim światem wewnętrznym znajdą się ludzie, z którymi znajdziesz przysłowiowy wspólny język, z którymi warto będzie spędzać godziny na długich rozmowach, zarywać noce podczas eksplorowania nieznanych miejsc. Z którymi będzie lepiej smakować poranna kawa i którzy ze zwykłego spaceru uczynią przyjemność. Tacy, którzy wniosą wiele nowych wartości do Twojego życia, zmuszą Cię niejednokrotnie do jego weryfikacji, i którzy pokażą Ci inne sposoby na celebrowanie chwil. Tacy, co zobaczą Cię w stanie nietrzeźwości, w momencie totalnego załamania, ze złym humorem, w rozsypce, w stanie euforii, w stanie zwątpienia, w jakimkolwiek innym stanie i nie ocenią ( bynajmniej nie na głos), a wysłuchają i zostaną z Tobą. Tak po prostu.

  • Szanuj siebie. Chodzi o to, by mówić prawdę o tym, co czujesz i myślisz zapytany o zdanie w jakimś temacie. Bez zbędnego owijania w bawełnę i tworzenia jakiejś o sobie iluzji. W ten sposób prędzej dotrzesz do ludzi takich, jakimi chcesz się otaczać, prędzej poznasz osoby, które zechcą Ciebie bliżej poznać, a Ty ich. Pokazując własną twarz, zamiast skrzętnie utkanej maski, oszczędzasz własny czas i energię. Znajomości oparte na kłamstwie, w których musiałbyś udawać kogoś innego i które ostatecznie zamiast lepszego samopoczucia i rozwoju, przyniosłyby Ci jedynie cierpienie, złość i zaburzenie własnej samooceny, nie są warte żadnego w nie wkładu. Dlatego szanuj siebie, własne zdanie i wartości. To oznacza także tyle, że szanując myśli i uczucia innych, zyskasz dużo większe możliwości na zawarcie wspaniałych, głębokich relacji.
  • Pozostań otwarty. Kiedy słuchasz, kiedy pytasz o opinię, kiedy rozmawiasz, powstrzymuj się od oceniania i dawania rad ( no chyba, że Cię o to proszą). Nie wymądrzaj się i ćwicz się w uważnym słuchaniu. Zdanie każdego traktuj jako ciekawostkę i informację, która prezentuje Ci wewnętrzny świat tej osoby. Szybko gaś nic nie warte rozmowy i small talks i nawiązuj do rzeczy, które mocno Cię interesują i które uważasz za istotne w swoim życiu. Wspólny punkt widzenia na ważne życiowe kwestie, zbliża do siebie ludzi i zdecydowanie ułatwi Ci poznanie bratniej duszy.
  • Pozostań ciekawy. Zadawaj pytania. Interesuj się ludźmi. Oczywiście nowo poznanej osoby nie zapytasz od razu o historię jej życia i intymne kwestie. Ale już jej tatuaż na ręku może Cię zainteresować, sposób w jaki wiąże apaszkę, jak znalazła się tu gdzie jesteście teraz, skąd zna X lub Y, czy podoba jej się to czy tamto, co robi w wolnym czasie, itd… Po nitce do kłębka. Daj się poznawać i jednocześnie sam eksploruj ludzkie dusze i umysły. Przesuń swój kompas zainteresowania z własnej osoby na swojego rozmówcę. I elegancko ciągnij rozmowę ( by nie wyglądało to jak przesłuchanie). Ludzie mówić o sobie uwielbiają, dzięki temu łatwiej dowiesz się czegoś o swoim towarzyszu dialogu, co być może zainteresuje Cię na tyle, iż stwierdzisz, że warto by było spotkać się jeszcze raz.

KWESTIA CZASU

To jest właśnie najcenniejszy surowiec potrzebny dla wyrobienia produktu jakim jest głęboka relacja z drugim człowiekiem. Oprócz szczerości i autentyczności, uwagi, otwartości i życzliwości, potrzeba nakładów czasu. Zintensyfikowanie spotkań na początku, bo im więcej wspólnych chwil, ciekawych przygód, inspirujących i dogłębnych rozmów, tym bardziej znajomość się zacieśnia i stajemy się sobie bliżsi.

Porzuć jednak mit o tym, że wszystkie prawdziwe przyjaźnie to jest kwestia wieloletnich starań. Niekiedy wystarczą miesiące albo tygodnie na zbudowanie naprawdę satysfakcjonującej relacji. Człowiek zmienia się całe życie i całe życie odkrywa siebie, a co za tym idzie także i innych.

Dlatego niektóre znajomości naturalnie wygasają. Jedyną stałą rzeczą w naszym życiu jest zmiana. Po prostu modyfikują się przekonania i sposoby na życie, przewartościowuje się świat. To proces taki sam jak każdy inny. Pewne drogi się rozchodzą. Dlatego nie żałuj minionych wspaniałych chwil z kimś, kto usunął się z Twojego życia, lub nie gości w nim już tak często jak kiedyś. Życie nie lubi pustki. Jeśli pozostaniesz otwarty, znajdzie się inna osoba, która doda sensu i wielobarwności Twoim spotkaniom towarzyskim.

Temat jest bardzo obszerny, mogłabym pisać i pisać. Jednak podkreślając to, co uznałam za najważniejsze pragnę Wam życzyć samym takich głębokich, wspierających, magicznych znajomości przepełnionych radością, miłością, zrozumieniem, akceptacją i bezwarunkową przyjaźnią. Bo one właśnie są kluczem dla zachowania sprawnego ciała i umysłu i przede wszystkim do szczęśliwego, długiego życia 🙂

 

*na obrazku Shrek i Osioł, wyjątkowo dziwni przyjaciele, którzy polubili się takimi, jakimi są i dzięki temu wzbogacili siebie nawzajem, odmieniając swój przyszły los i dotychczasowe życie.

Advertisements

7 uwag do wpisu “Z okazji nadchodzących świąt, życzę wszystkim… bliskości. Dlaczego?

  1. Jak można na tak długi i wartościowy tekst napisać jedynie „Dzięki i nawzajem”? :/
    Ja za to nadrobię!
    Także tak, oczywiście zgadzam się z postem, kocham takie obszerne tematy, sama piszę długie teksty, lubię też takie czytać, więc za to ogromny plus! Czytając o korzyściach płynących z bliskości czekałam właśnie na moment kiedy napiszesz o spadku ciśnienia. 😀 Ja dowiedziałam się o tym zaledwie kilka dni temu. Wiesz, wiedziałam, że wydzielane są endorfiny, jest miło, ciepło i przyjemnie, ale nie wiedziałam, że do aż tak „biologicznego” stopnia!

    „Kiedy słuchasz, kiedy pytasz o opinię, kiedy rozmawiasz, powstrzymuj się od oceniania i dawania rad ( no chyba, że Cię o to proszą). Nie wymądrzaj się i ćwicz się w uważnym słuchaniu. Zdanie każdego traktuj jako ciekawostkę i informację, która prezentuje Ci wewnętrzny świat tej osoby. Szybko gaś nic nie warte rozmowy i small talks i nawiązuj do rzeczy, które mocno Cię interesują i które uważasz za istotne w swoim życiu. Wspólny punkt widzenia na ważne życiowe kwestie, zbliża do siebie ludzi i zdecydowanie ułatwi Ci poznanie bratniej duszy.”

    – to powinien sobie każdy wydrukować i nad łóżkiem powiesić albo lepiej na lodówce, bo tam się częściej zerka. Najbardziej to mnie ostatnio bawią krytycy osób publicznych albo osób działających na skalę, powiedzmy, +15 tys. obserwatorów. Wiesz, komentarze typu „A ty przestałabyś łaskawie wydymać tak te usta, bo to wkurzające?” albo „Nie rozumiem tej całej fazy na minimalizm, to takie nudne i wszechobecne i teraz ty kolejna wielka minimalistka”. Ja sobie tak myślę, że ci ludzie są mega naiwni myśląc, że taka osoba zmieni się pod wpływem takiego komentarza. Przecież jak komuś zwracam uwagę czy go ‚krytykuję”, to po to, żeby za tym szła zmiana. To czy jakaś celebrytka, youtuber, pisarz, zwróci uwagę na komentarz byle Kowalskiego nie mówiąc już o zastosowaniu się do niego? Ludzie są niemożliwi. 😀

    No, a co do bycia sobą. Zasugerowałaś chyba na początku, że takie to niby banalne, bo tak się łatwo pisze. Powiem Ci, że to absoluuutnie nie jest łatwe. To jest coś z czym się zmaga 98% ludzi, ale tego nie powie. Bycie sobą w 100% to jest jedna z najtrudniejszych rzeczy na świecie. Ludzie się bardzo ograniczają, a powodem są najczęściej… inni ludzie. Szalony świat.

    Ok, koniec tego komentarza, bo jeszcze niechcący powstanie mi tu nowy post, hahahah! 😛
    Pozdrawiam serdecznie i Wesołych Świąt!! ❤

    Liked by 1 osoba

    1. Z przyjemnością czytałam komentarz, nie powstrzymuj się nigdy, pisz zawsze co myślisz, nawet jak to podejdzie pod esej! 🙂

      Co do komentarzy hejtów, jak to ostatnio zasłyszałam nowe określenie na to : „żółciochlust” (niezwykłe moim skromnym zdaniem haha 🙂 ), też uważam, że bez sensu takie coś. Cokolwiek taką osobę motywuje, by napisać chamski lub nieprzyjemny komentarz, na pewno nie jest pozytywną rzeczą. Bo jak to kiedyś ktoś mądry mi powiedział : jak nie masz do powiedzenia nic dobrego, to nie odzywaj się wcale, bo w myśli wypowiadane na głos łatwiej uwierzyć, niż w te które huraganem toczą się przed twoją głowę i niezmaterializowane słowem znikają…
      I tego się trzymam:)

      No i owszem, zgadzam się na milion procent, że bycie sobą to wyzwanie. Ilość poradników wydawanych w tym obszarze rośnie przecież jak grzyby po deszczu. To jednoznaczna odpowiedź.

      Gorzej, że sam fakt określenia KIM SIĘ JEST, bez potrzeby udawania czy dostosowywania się do otoczenia jest niezmiernie trudny do odkrycia. Bo kiedy człowiek całe swoje życie „wyszył” na podanym wzorze jakiegoś materiału, to potem pozrywać wszystkie nitki albo zajrzeć między nie, by dostrzec sedno, jest niebotycznie, niesamowicie, hiper mega trudne. Ale… nie jest to nieosiągalne. Jeśli tylko ma się odwagę odciąć od tego, czym stworzyła nas przeszłość i zerwać z tym, w co plącze nas przyszłość 🙂

      Także oprócz tej bliskości życzę także odwagi i siły 🙂 Odwagi chociażby po to właśnie, by dać radę wyłuskać spod różnych społecznych, kulturowych itp łupin, siebie samego. A tej siły po to, by cokolwiek odkryjesz, zaakceptować to i w pełni pokochać bezwarunkowo 🙂

      Liked by 1 osoba

      1. Dziękuję ogromnie za zgodę na eseje, obyś tego potem nie żałowała! 😀 Żółciochlust, tego jeszcze nie słyszałam, ale dobrze być na bieżąco, przynajmniej już się nie zdziwię jak gdzieś to usłyszę, zatem dzięki za poinformowanie. 🙂
        Bardzo dobrze powiedziane o tym byciu sobą… Ja akurat z roku na rok mam z tym coraz mniejszy problem, ale to składowa wielu czynników. Nie chcę absolutnie uważać się teraz przez to za kogoś lepszego, ale wiem, że są ludzie, którzy udają całe życie, udają albo chociaż nie żyją w 100% zgodzie ze sobą. No, ale tak jak powiedziałam, musi się na to złożyć kilka rzeczy. Świat nas bardzo ogranicza, lub, lepiej – może nas ograniczać, jeśli do tego dopuścimy. Oby się tylko nie dać! Tego sobie życzmy. Pozdrawiam! 🙂

        Liked by 1 osoba

    1. Oczywiście,że są sposoby. A bycie samemu nawet jest wskazane. Od czasu do czasu trzeba zweryfikować życie i własne plany czy marzenia,a nic nie sprzyja temu bardziej jak po prostu trwanie w byciu samemu.
      Bo bycie samotnym a samym to dwie różne sprawy, wydaje mi się, że inaczej zabarwione emocjonalnie 🙂

      Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s