Refleksje przy kawie #6 : jestem pisarzem, malarzem, rzeźbiarzem… jestem kreatorem sensu życia.

„Jesteś projektantem swojego przeznaczenia. Jesteś jego autorem. Sam piszesz historię. Pióro tkwi w Twoim ręku, a wynik zależy od tego, co wybierzesz”. Lisa Nichols

BYŁA STAGNACJA

Codziennie to samo. Praca, dom, praca, dom. Spotkania ze znajomymi. Książka, jakiś ciekawy blog przeplatany ładnymi zdjęciami instagramów. Sen. Poranek. Kawa. Praca. Dom… Co się dzieje? Co ja robię? Jaki w tym wszystkim jest sens? Czy czuję zadowolenie z tego co się dzieje?

DOSZŁO PRZERAŻENIE

Czas upływa, widzę to na kartkach kalendarzy, które po zrobieniu porządków przyszło mi wyrzucić. O kurczę! Dopiero co planowałam zacnie wypełnić terminarz 2011… A jest już 2016. Co ja robię? Czy przedstawiam sobą jakiekolwiek wartości? Czy potrafię żyć? Jestem kreatorem czy kupką kurzu miotaną od jednych do drugich drzwi? Wierzyłam, że ten stabilny w swej chwiejności domek z kart postawiłam sama. Tymczasem okazało się, że tylko przyglądałam się jak powstawał i nie uniosłam nawet ręki. O co tutaj chodzi? Dostosować się do okoliczności? Życie jest sumą nadarzających się przecież okoliczności. A co jeśli do akceptowania ich dodam trochę siły sprawczej? Że oprócz dostrzeżenia tego, co jest i zadecydowania, jak to odbieram, podejmę się modelowania tych składowych życia? Modyfikowania, wykorzystywania, zmieniania? Czy dam radę? Czy mam możliwości?

NADSZEDŁ SPOKÓJ

Pomyślałam o przeszłości. Przywołałam najpierw w pamięci stracone okazje, niewykorzystane szanse, zmarnowany czas, oczekiwanie na coś lub na kogoś. Potem zobaczyłam własne zwycięstwa, kiedy podnosiłam się i szłam dalej. Suma kroków podjętych wtedy doprowadziła mnie tu, gdzie jestem teraz. Znając własne pragnienia i marzenia oraz widząc bardzo dokładny obraz przyszłości, w której chcę się znaleźć, dotarło do mnie, że teraźniejsze kroki mają największe znaczenie. Że przyjemność i szczęście do którego tak usilnie dążę w odczuwaniu tu i teraz, i których tak namiętnie szukam, to rozciągnięta w czasie praca, poświęcenie, priorytety i wybory. Czy faktycznie wystarczyło tylko unieść wzrok? Zobaczyć siebie tam w oddali, w czasie przyszłym w wersji zaplanowanej i upragnionej? Czy to wystarczyło, by dostrzec, że horyzont życia znajduje się o wiele dalej niż na końcu własnych rzęs? I uderzyła we mnie myśl, którą nosiłam cały czas, niczym zużyte rękawiczki. Teraz dopiero, na konkretnym etapie życia, jako następstwo konkretnych myśli i uczuć z konkretnym wybrzmieniem i smakiem, mogę stwierdzić, że zrozumiałam. Stałam się świadoma stwierdzenia, że życie nie ma sensu, póki mu go sam nie nadasz. Bo egzystencja to nic innego jak podróż, na której finiszu okazuje się, że każdy krok miał znaczenie, bo prowadził cię dokładnie tu, gdzie teraz jesteś.

JEST WIARA I ZAUFANIE

Bez względu na to, co się dokoła mnie dzieje, trzymam ster. Odpowiadam za siebie w pełni. Narzekanie, rozpacz i biadolenie nie zmieni nic. Skończyło się wytykanie innym własnych niepowodzeń, obwinianie świata za moje błędy i ból. Życie wydaje mi się teraz mapą. Mam na niej oznaczone miejsca docelowe. Wyznaczam kurs. Zaliczam po drodze odpowiednie punkty. Trochę jak gra. Decyduję, która trasa będzie lepsza. Zbieram punkty i nagrody, dostaję czasem w tyłek, szukam rozwiązań, działam. Idę dalej. Nic nie daje mi takiej satysfakcji jak pełna świadomość odpowiedzialności za własne wybory. I nic nie daje mi takiej radości jak fakt, że obecnie buduję  domek własnymi rękoma, ale nie z niepewnych kart ale z solidnego materiału. Może idzie mi wolniej, wiem jednak, że lekki podmuch nie rozwieje ani nie zniszczy mojej pracy i nie zniweczy wysiłków. To chyba o to chodziło. O wiarę w siebie i własne decyzje. O zaufanie do tego co i jak to robię – do siebie. Musiałam chyba uświadomić sobie, że nigdy „jakoś tam nie będzie”. Bo będzie tak, jak zadecyduję, że chcę aby było. I ta myśl, którą czuję w całej sobie, że od początku do samiusieńkiego końca odpowiadam za własny świat, którego jestem inicjatorem i wykonawcą zarazem, napawa mnie czystym jak nigdy dotąd, poczuciem szczęścia. Czyżby o to chodziło? O poczucie, że cokolwiek robię, ma to w końcu sens i cel? Że to ja je wyprodukowałam samej sobie?

POJAWIA SIĘ ODWAGA, SIŁA I ODPOWIEDZIALNOŚĆ

Z pełną świadomością biorę Odpowiedzialność na moje myśli. Za to, jak stają się działaniem, a działanie Życiem. Kiedy wiem, że jestem kapitanem na własnym statku, przychodzi do mnie Odwaga. Ona ułatwia mi dostrzeżenie nadarzających się możliwości do zmian w okolicznościach, z których składa się egzystencja. Mogę dowolnie interpretować co widzę i przekładać puzzle układanki codzienności. Przy tym trenuję Siłę. Wzmacniam się. Już nie testuję siebie i nie mierzę własnych granic. Ja je znam. Po prostu dowolnie je przesuwam i nimi zarządzam. Akceptuję to, że ja jestem w życiu. A ono jest we mnie. I nie szukam czterolistnej koniczyny, biedronki z siedmioma kropkami. Nie trzymam w portfelu rybiej łuski, ani nie przeklinam czarnego kota na drodze. Czyż nie o to właśnie chodzi? By zrozumieć, że twoje życie jest tylko TWOJE? Że każdy krok, który stawiasz wynika z pracy twoich mięśni i jest skutkiem twojego myślenia i twojej decyzji? Jakie to piękne, że teraz niczym nieskrępowany możesz dążyć do swego celu, odrzucając od nóg ciężkie kule oczekiwań innych, schematów społecznych i wymagań najbliższych?

SZCZĘŚCIE BYŁO PRZEZ CAŁY CZAS

Szczęście w rozumieniu stanu wewnętrznego. Ono jest cały czas dostępne jak otaczające powietrze.Nie chodzi mi o stronę materialną życia.  Wystarczy sobie od czasu do czasu zdać z tego sprawę. Podążając po mapie do celów, jeśli skupię się na punktach radosnych i za które mogę być wdzięczna, to muszę bezdyskusyjnie stwierdzić, że mam wręcz obowiązek czuć się szczęśliwą. I cała ta drobnica przyjemnych, radosnych i miłych rzeczy, wydarzeń i przypadków, w końcu okazuje się być wyładowaną po brzegi synonimami szczęścia ciężarówką, której miejsce pobytu znajduje się tuż pod moim nosem.

"Nie czekaj. Pora nigdy nie będzie idealna." Napoleon Hill

Dlatego czas przestać szukać szczęścia, tylko zacząć je sobie stwarzać. Pozwolić sobie na odczuwanie go i delektowanie się nim. Zasługujesz na wszystko, cokolwiek sobie pomyślisz. Co dajesz światu, on Ci z nawiązką zwróci. Nie ominą Cię także cierpienia i ból, bo są potrzebne dla zresetowania danych i ewentualnej zmiany kierunku podróży. Jesteś kimkolwiek zechcesz być i możesz robić, co tylko jesteś w stanie sobie wymyślić. Nie dawaj wiary nikomu, kto twierdzi, że jest inaczej.

„Smutne jest to, że ludzie są biedni, bo jeszcze nie zdecydowali, by być bogatymi. Mają nadwagę i są niewysportowani, bo nie zdecydowali jeszcze, by być szczupłymi i sprawnymi fizycznie. Nieefektywnie marnują czas, bo nie zdecydowali jeszcze, by być bardzo produktywnymi we wszystkim, co robią.” Brian Tracy

„Wygrywa tylko ten, kto ma jasno określony cel i nieodparte pragnienie, aby go osiągnąć”.
Napoleon Hill

„Wyobraźnia jest początkiem tworzenia. Wyobrażasz sobie to, czego pragniesz, chcesz tego, co sobie wyobraziłeś, i w końcu tworzysz to, czego chcesz”. George Bernard Shaw

„Przyjdzie taka chwila, gdy stwierdzisz, że wszystko się skończyło. To właśnie będzie początek”. Louis L’Amour
„Bądź wierny swojej pasji, bo ona nigdy Ciebie nie zawiedzie, tak jak mogą zrobić to ludzie”.
„Bądź zadowolony z tego, co masz, ciesz się tym, jak się sprawy mają. Kiedy zdasz sobie sprawę, że niczego nie brakuje, cały świat będzie należeć do ciebie”. Lao Tsu
„Brak wytrwałości – to zawsze, w jakiejś części przynajmniej, brak wiary”. Henryk Elzenberg
„Dopóki nie uczynisz nieświadomego świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem”. Carl Gustav Jung
„Nauczyłem się, że sukces powinien być mierzony nie tyle pozycją, jaką się osiągnęło w życiu, ile przeszkodami, jakie się pokonało w dążeniu do sukcesu”. Booker T. Washington
„W życiu nie chodzi o czekanie, aż burza minie… Chodzi o to, by nauczyć się tańczyć w deszczu”. Vivian Green
Reklamy

15 uwag do wpisu “Refleksje przy kawie #6 : jestem pisarzem, malarzem, rzeźbiarzem… jestem kreatorem sensu życia.

      1. Zgadzam się. Za dużo myślenia, za mało działania?

        Każdy musi sam określić własny wzór na szczęście i skonstruować podstawy wraz ze szczegółami osobistego sensu życia i jego celowości.

        Jak się idzie, dobrze wiedzieć dokąd. A jak znamy cel, warto by znaleźć w sobie powody do dalszej wędrówki. Albo zmienić cel… jakkolwiek cokolwiek ktokolwiek- trzeba po swojemu 🙂

        Polubione przez 1 osoba

  1. Wiara potrafi czynić cuda, ale trzeba pamiętać, że życie to stateczek na wodzie i sztorm może go znieść na skały. Sama wiara nie wystarczy wtedy; trzeba umiejętności, by nie dać się znieść na skały. 😉

    Polubione przez 1 osoba

  2. Podoba mi sie cytat Vivian Green, ktory podalas (i cala notka oczywiscie tez 🙂 ) – trzeba umiec wykorzystac kazda sytuacje, a nie czekac na slonce, bo wszystko jest w zyciu potrzebne – te zle chwile tez 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  3. Bardzo spodobało mi się zdanie, którego wcześniej nie słyszałam.
    Przyjdzie taka chwila, gdy stwierdzisz, że wszystko się skończyło. To właśnie będzie początek”.
    Jest u mnie teraz taki czas, że to zdanie bardzo pasuje do mojego życia. Dzięki 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  4. A ja tak często się zastanawiam nad naszym miejscem we wszechświecie- praca, dom, prac, dom… Oderwanie od schematu to dla mnie zawsze skupienie się na sobie. Tylko własny rozwój pozwala mi isc dalej, coś zmienić, oderwać się. Mówimy, że „człowiek istota społeczna” i owszem, ale pozytywny egoizm tez na pewno nie jest złą drogą.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s