Abecadło z pieca spadło : EMOCJE

„Czego nie można zmienić, trzeba zaakceptować. Widzimy świat przez pryzmat własnych emocji. Zmień emocje, zmieni się rzeczywistość.” Ewa Nowak – Dwie Marysie

 NIEPRZEWIDYWALNY FURIAT, EMOCJONALNA WARIATKA

Wiele razy słyszałam w życiu, żeby nie chować emocji, bo one skumulowane wybuchną, zeżrą mnie przybierając formę złośliwego raka albo spowodują rozstrój psychiczny. Wszystkiego trzeba w życiu spróbować. Bardzo szybko doszłam do wniosku, że puszczanie potokiem słów  tego, co akurat się we mnie dzieje, nie jest rozwiązaniem i wcale nie sprawia, że lepiej się czuję. Stawiając się w roli obserwatora, widziałam siebie machającą rękami, z przekleństwem na ustach, furią w oczach. Bez względu jakie uczucia materializowałam sobą, zawsze ( po ostygnięciu) zalewała mnie fala wstydu i własnymi oczami obejmowałam moją osobę, widząc jedynie nieopanowaną, niekulturalną, słabą dziewczynę.

Przede wszystkim niesmak wewnętrzny powodowała we mnie ów słabość. W momencie jak odstąpiłam od okazywania tego co czuję, zrozumiałam, że znacznie więcej ode mnie wymaga umiejętność panowania nad emocjami. Że mój charakter staje się tym silniejszy, im jestem w stanie sprawniej oddzielić się od wewnętrznego chaosu, nie dając mu mną zawładnąć. W końcu emocje- wspaniała pierwotna siła, czynią nas ludźmi. Jednak są jak rozpędzone konie, a ja jestem woźnicą. Idąc tropem tej myśli, którą gdzieś kiedyś wyczytałam, pojęłam w mig, że przecież to ja rządzę, ja trzymam bat i ja decyduję o przebiegu podróży.

CICHA WODA, BRZEGI RWIE…

Łatwo popaść w skrajność, kiedy nie chcesz wyjść na roztrzęsionego, emocjonalnego wariata. Nie raz przecież każdy z nas miał poczucie, że w środku się gotuje, że zaraz para pójdzie uszami, że pięść sama wystrzeli w czyjąś twarz, albo wodospad obelg zatopi tą drugą osobę. Ale tylko zaciska się zęby, wdziewa na twarz sztuczny uśmiech i dusi ten kompot emocjonalny we własnym wewnętrznym kotle. W efekcie mamy sałatkę szefa przygotowaną z frustracji, złości, smutku, bezsilności, etc. Ciężkostrawna. Powoduje, wzdęcia, biegunki i całościowe niezadowolenie, przekształcające się stopniowo w narastające poczucie nieszczęścia.

Świat staje się dychotomiczny. Albo jest super, albo ktoś mnie wkurza. Albo jest źle, albo dobrze. Albo spokój, albo nerwica. Cokolwiek by jednak we mnie się pojawiało, ja zachowuję pokerfejs. Duszę emocje. Dochodzi do tego, że w końcu sam nie wiem, kim jestem. Gubię się pomiędzy tym, jaki powinienem być, a tym co czuję. Staję się fałszywy. Dla siebie i dla innych. Ponieważ komunikuję werbalnie jedno, a moje ciało przekazuje całkiem odwrotne informacje. Staję się ofiarą życia dla siebie, a przez to i dla innych. Cierpię zlizując gorzką truciznę z własnych palców, które sukcesywnie w tej toksynie maczam.

MOJA ZASADA „ZZA”

Gdzieś ostatnio znalazłam takie zdanie, że prawdziwie silnego człowieka stać na bycie łagodnym wtedy, kiedy inny ciskałby dokoła gromami. Jaka tajemnica tkwi w sukcesie takiego sobą zarządzania? Myślę, że tak jak nie ma jednej recepty na sukces dla wszystkich, tak samo każdy musi pracować nad sobą po swojemu, żeby osiągnąć zamierzone efekty.

Nieusatysfakcjonowana rezultatem puszczania wodzy emocjonalnym rumakom oraz efektem gotowania w sobie uczuciowych frustracji, postanowiłam opracować strategię, która pozwoli mi czuć, nie wyrzekając się tego, co się we mnie pojawia i pozostać jednocześnie do tego zdystansowaną.

Opracowałam sobie metodę ZZA – Zapytuj, Zrozum, Akceptuj.

  1. Zapytuj – w momencie jak pojawia się we mnie jakaś emocja, bez względu czy to złość, zawód, frustracja, zadaję sobie odpowiednie pytania. Wyobrażam sobie siebie jak miałam 5 lat z groźną miną i pytam tą mniejszą, zdenerwowaną wersję mnie: skąd wzięła się ta złość? co cię zdenerwowało w tej sytuacji? jakie intencje mogła mieć ta osoba, której pozwoliłaś się dać zdenerwować? co chciałabyś powiedzieć w tym momencie? czy to będziesz mówić TY czy obecna w tobie EMOCJA? jak się będziesz czuła potem, jak emocja zniknie ale powiesz/zrobisz te wszystkie rzeczy? Dialog prowadzę dotąd, aż poczuję, aż uzmysłowię sobie, że zrozumiałam.
  2. Zrozum – chwila, kiedy dociera do mnie, że jestem panem i władcą moich burz emocjonalnych i tak jak mityczny Zeus ja władam tymi wszystkimi piorunami. To jest to. Pojawiła się złość. Rozumiem, że to reakcja na daną osobę/zdarzenie. Jednakże wiem, że to ja pozwoliłam na to, by to miało na mnie wpływ. Ogarniam całą sytuację i jeśli mam czas, i jest ona warta dalszego docierania, to robię to. Jeśli jednak nie mam czasu na wewnętrzną analizę, staram się zachować zimną krew, kompletnie odciąć się od oceniania, nie mówić za dużo (szczególnie nie opiniować słowami powodowanymi złością) i o ile to możliwe, nie podejmować w tym momencie żadnych ważnych decyzji. Wiem, że emocje we mnie są reakcją na coś, czemu pozwoliłam do mnie dotrzeć i szarpnąć za czułe struny schematów myślowych w głowie czy przekonań umiejscowionych w sercu. Jednak nie walczę z tym. Bo wiem, że to doskonała lekcja, by dowiedzieć się o sobie czegoś ciekawego. I przede wszystkim panowania nad sobą. Wtedy satysfakcję mam ja, że ćwiczę spójność wewnętrzną, a nie osoba, która mogła chcieć mnie sprowokować.
  3. Akceptuj – emocje są częścią mnie i choćby nie wiem co, nie wyprę się ich ani nie pozbędę. One nadają barw codzienności i odcienie wszelkim relacjom czy doznaniom. Dlatego akceptuję fakt, że coś się we mnie dzieje. Nie zaprzeczam temu, nie wypieram tego, nie duszę, nie krzyczę, nie biczuję się ani nie krytykuję, bez względu na to, jak paskudne myśli się we mnie pojawią. Po tym jak znajdę źródło tego stanu, który mnie opanował, po prostu, zwyczajnie, akceptuję go. Bo wiem, że on minie. Bo wiem, że jest częścią mojego człowieczeństwa. Bo wiem, że to ja nad nim panuję.

Działanie pod wpływem emocji nie jest dobre w skutkach. Zarówno te negatywne jak i te pozytywne, mogą być nieefektywne albo nieprzyjemne. Dlatego nie warto poddawać się bezmyślnie chwilom, bo akurat daliśmy się opanować złości, namiętności, dzikiej radości czy wściekłości. Uczucia to jedno, rozum to drugie. A efekty własnych wyborów odczujesz najdotkliwiej Ty sam.

Twój obecny stan, miejsce w którym się znajdujesz, są sumą skutków, jakie przyniosły Twoje decyzje. To nie jest wina ani zasługa nikogo ani niczego innego. Ani żadna kosmiczna moc, ani ojciec czy matka, szef, koleżanka, papież ,babcia ani premier, żaden guru, żadna podróż, prezent, dar, fatum… nic a nic nie przyczyniło się do tego, że jesteś kim jesteś i znajdujesz się tu a nie gdzieś indziej. Wszystko zawdzięczasz tylko i wyłącznie własnym decyzjom o tym, jak i dokąd postanowiłeś iść.

Miej zatem odwagę wziąć odpowiedzialność za samego siebie. Niech emocje będą pod Twoją władzą. Nie zwalaj na nie, skoro pozwoliłeś im się kierować, własnych porażek i nieszczęść. Mimo, że trzymałeś lejce to nie Ty kierowałeś wozem, tylko Twoje konie. Kiedy pojmiesz i zaakceptujesz fakt, że to Ty jesteś siłą sprawczą we własnym życiu, że masz tę moc i naprawdę wolną wolę, poczujesz ulgę i niewyobrażalnie wielką władzę- kontrolę nad sobą. Wtedy dostrzeżesz, że cały świat, niczym plastelina w Twoich rękach, daje się formować zależnie od tego co chcesz w nim dojrzeć bądź osiągnąć. I najmilszy będzie fakt, że źródła wszelkich możliwości i sposobności mają miejsce nie gdzie indziej, jak w Twojej własnej głowie.

„Emocje akceptować, zachowanie korygować.” Adam Agraham

Reklamy

9 uwag do wpisu “Abecadło z pieca spadło : EMOCJE

      1. Zgadza się. Zdystansowanie się do własnych uczuć, pozwala lepiej poznać stronę tej drugiej osoby, a niejednokrotnie powiększyć własne postrzeganie o nowy punkt widzenia.
        Pomijając już fakt,że osoba spokojnie wyrażająca własne opinie wydaje się pewniejsza siebie a przez to i bardziej wiarygodna i taka,z której zdaniem warto się także zapoznać 🙂

        Polubione przez 2 ludzi

  1. Bardzo podoba mi się ta metoda 🙂 Wydaje mi się, że najlepszą drogą radzenia sobie z emocjami jest wyrażanie ich, ale raczej poprzez parafrazę i działanie. Kiedy jestem wściekła, mam ochotę dać temu wyraz poprzez agresję. Mogę też zdusić tę złość i ją przełknąć (nie pamiętając chwilowo o wspominanych przez Ciebie negatywnych skutkach). Ale mogę też – tak jak opisujesz w swojej metodzie – złapać dystans, spróbować zrozumieć przyczynę swoich emocji i zamiast dawać im upust bezpośrednio, spróbować je opisać: jestem wściekła, ponieważ… . To wymaga dużo samokontroli, akceptacji i zrozumienia, ale daje ogromną satysfakcję!

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s