To, co się liczy.

Zawsze mimo uszu puszczałam mądrości starszych ludzi. Nie chciałam słyszeć jak doszli do pewnych wniosków. Nie wierzyłam im, kiedy prawili morały o tym, co ważne jest w życiu. Mówili tylko, że w końcu się przekonam, kiedyś będę mieć ten wiek, że zrozumiem, że docenię, że zmieni się mój pogląd na egzystencję. Gadali…

A ja nie przejmowałam się. Żyłam i wolałam wszystko doświadczać na własnej skórze, albo cierpieć w ciszy w wyniku tchórzostwa gdybając a co gdybym jednak…

I przyszedł ten czas, kiedy siła refleksji potrafi zepchnąć mnie na przeciwny tor. Kiedy odkrywam wyraźniej czego chcę, bo coraz jaśniej widzę i intensywniej czuję, co sprawia mi radość i przyjemność, a co przynosi ból albo cierpienie. I wzrok choć fizycznie gorszy wyostrzył się. I uszy choć skupione na jednym słyszą o wiele więcej. Tylko serce niezmiennie mocno bije i na wiecznym głodzie wciąż pragnie więcej. Jednak jego poczucie smaku jest już bardziej wyrafinowane. Nie bierze wszystkiego garściami, ale dokonuje wyborów. Czasem zaszaleje, czasem da się ponieść chwili lecz zawsze wie, kiedy brak współpracy z rozsądkiem skończy się czkawką.

I doświadczenie. Och, cenne doświadczenie. Głównie to, które niczym bicz z metalową końcówką smagało mi skórę pozostawiając krwawe rany. Tak wiele się wtedy stało oczywiste i wyklarowało się. Mimo wszystko, za masywnymi czarnymi chmurami zawsze świeciło jasne, piękne słońce. I ostatecznie zawsze prędzej czy później się wygramoliło zza nich. Więc życie komponowałam niczym puzzle. Wzór układanki nabiera coraz to wyraźniejszych kształtów. Z czasem nauczyłam się już lepiej dopasowywać jej składniki bez zbędnego powielania błędów. Odbieram moje lekcje. Odrabiam pracę domową.

I wraz z czasem ja także biegnę do przodu, choć bywa, że nie rozglądam się zbyt uważnie. Kieruję ową uwagę na rzeczy zbędne i niepotrzebne zużywając tylko energię. Ale rozproszenie zazwyczaj kończy się potknięciem albo zderzeniem ze znakiem STOP, który nagle przede mną wyrósł. I zależnie od tego, gdzie jest jego źródło, uczę się wciąż od nowa reagować mądrze, z dystansem, ze zrozumieniem, z miłością. I właśnie fakt, że nie jest to łatwe sprawia mi największą frajdę.

Iluzoryczność świata, którego mogę dotknąć i powąchać staje się równie iluzoryczną przyjemnością. To są nietrwałe chwile radości, tak potrzebne na co dzień, by film z danego dnia miał sens i prawo istnienia. Żeby był ozdobiony punktami szczęścia jak ciasto drożdżowe jagodami. Bo już jestem świadoma tego, że zdjęcie można z łatwością udawać, zrobić dobrą minę, odpowiednio się ułożyć. Ale na filmie wszystko widać. Każdy skrzywieniem na twarzy stemplowany grymas. Dlatego nie podsumowuję już dni uogólnieniem. Nie szukam wyniku pod kreską. Wiem, że to co najważniejsze to wszystkie składowe owego równania.

I ludzie. Wypatruję ludzi, którzy umieją rozmawiać, których interesuje coś więcej niż oni sami. Którzy mają serca przesiąknięte marzeniami, a z ich głów dymi gorąca pasja, sprawiając, że mają świdrujący i żywy wzrok. Wiele przyjaźni zmieniło swój wydźwięk, namacalnie poluźniły się więzi. Jednak mi wcale nie jest szkoda, bo w osobistym klaserze wspomnień kolekcjonuję cudowne ujęcia. Z drugiej strony znajomości bez wyrazu nabrały wyrazistości i są jak kwitnący ogród w letnie popołudnie. Kwiaty rosną tu na gruncie wzajemnego szacunku, zainteresowania drugą osobą, miłości, zaufania i dobroci.

W tym czasie doskonale wiem, co się dla mnie liczy. Potrafię to rozróżnić na rzeczy trwałe i nietrwałe. Umiem ocenić, co naprawdę zawiera w sobie szczęście i radość. Nie odmawiam też cierpieniu. To ono uformowało mnie niczym Prometeusz pierwszego człowieka. Nigdy nie zaklinam losu ani nie szukam wsparcia podczas gdy przywidzi mi się grać rolę ofiary. Teraz już wiem, że to strata czasu. A póki co, jego nie da się kupić. Po prostu nie da.

Na tym etapie mojej drogi wiem, że miłość jest święta i sprawia nam niebo na ziemi. Bez względu do kogo i do czego. Bo ona jedyna, kiedy ją dzielisz, mnoży się. Zaraz za nią wiara i odwaga. Wiara w ludzi, wiara w siebie i wszystko co dobre. Odwaga, by móc przemierzać niezdobyte szlaki, by podróż zwana życiem nie była pustym balonem wypełnionym powietrzem. Przebaczenie. Głównie dla siebie, bo wtedy łatwiej przebaczać innym. I zrozumienie, dużo zrozumienia. Dla wszystkiego i wszystkich. By umieć zmienić punkt widzenia, okazać empatię, podać rękę, odejść kiedy na to czas, umieć się w potrzebie obronić. Pielęgnować dziecko wewnątrz. To banalne, a jakie ważne. Świeżość spojrzenia, ciekawość otoczenia, nieocenianie. Są momenty, że czuję jakby moje serce trzepotało skrzydłami.

Ale najważniejsze jest, codziennie zaczynać siebie od nowa. Przypominać sobie to, co się dla Ciebie liczy. Nie zapominać o wartościach, które tworzą Twoje życie. Nie tych na zewnątrz, ale tych wewnątrz. Pamiętaj, że cokolwiek będzie się działo w Twoim życiu, nic nie trwa wiecznie. Więc ciesz się szczerze i płacz naprawdę. Dopóki bije Twoje serce, żyj tak, jak podpowiada Ci wewnętrzny głos. Po to, byś w momencie, gdy ucichnie, mógł się spokojnie uśmiechnąć i uraczyć się ostatnią myślą, która przejdzie wibracją przez całe Twoje ciało: kurde, ja naprawdę ŻYŁEM.

Reklamy

7 uwag do wpisu “To, co się liczy.

  1. Ładnie napisane. Moim zdaniem najlepsza wiedza to ta wyciągnięta z błędów innych i własnych wniosków. Nie musisz popełniać błędów, musisz umieć je analizować. Bo co z tego, że ktoś powie Ci jak żuć jak nie będziesz tego analizować we własny sposób. 😉

    Polubione przez 1 osoba

  2. Pieknie to napisalas! 🙂 Zgadzam sie ze w zupelnosci. Czerpac trzeba z wszystkich chwil w zyciu i uczyc sie, bo wydaje nam sie, ze te 70 lat, ktore moze przezyjemy, to naprawde duzo czasu. Ale jakby tak zrobic rachunek potrzeb i marzen i ile dni jest na nie potrzebne, to by sie okazalo, ze jednak czasu brakuje 🙂

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s