Refleksje przy kawie #3 : stara miłość nie rdzewieje? Zakodowani.

Zapomniany smak gumy balonowej Donald. Ulubione perfumy z czasów liceum. Piosenka sprzed kilku lat, która na nowo zasłyszała sprawia, że się uśmiechasz. Zagubione w przestrzeni kapcie, które odnajdują się pewnego wieczora i wciągnięte na stopy wprowadzają w błogostan. Stara, zakurzona książka, którą czytałeś z wypiekami na policzkach w czasach szkolnych, chowając się pod kołdrą w towarzystwie latarki… No i w końcu TA jedna osoba, której widok wywołuje w nas emocje ambiwalentne, do których przyznać się nie chcemy, bądź zwyczajnie nie pozwalamy sobie…

PAMIĘĆ ZAKODOWANA W UCZUCIACH

Wracając pamięcią do minionych wydarzeń, chwil spędzonych gdzieś tam i z kimś tam, pierwsze co wychodzi na plan to emocje i uczucia z tymi momentami związane. Dlatego zapachy, smaki czy nawet deja vu od razu ukierunkowują nas w odpowiednią stronę.

Kiedy pierwszy raz usłyszałam, że do piwa mogę poprosić sok imbirowy, postanowiłam zaryzykować. Zimne piwo z tym sokiem smakowało zupełnie tak samo, jak to które piłam na wspaniałych wakacjach nad morzem. Od razu pojawił się na mojej twarzy uśmiech i cały wieczór spędziłam już naładowana pozytywnymi emocjami.

Była też sytuacja, że miałam do czynienia z bardzo nieuprzejmym starszym panem, który pachniał jakimś tam dezodorantem albo wodą kolońską. Jadąc pewnego pięknego dnia autobusem poczułam ten sam zapach. Pojawił się we mnie jakiś emocjonalny niesmak. Zakodowałam sobie, że ten zapach zawiera złość i gburowatość.

A jak jest z Wami?

DLACZEGO PODOBA MI SIĘ TEN A NIE INNY?

Ja już kiedyś wspominałam, nasz umysł lubi korzystać z utartych schematów i załączać tryb oszczędzania energii. To samo poniekąd dotyczy wyboru partnera/partnerki.

Wystarczy, że z otwartym umysłem i szczerze, wymienicie sobie cechy swojej drugiej połówki. Potem przypomnijcie sobie kilka przymiotów rodzica i voila! Stąd dopiekanie niekiedy, kąśliwym stwierdzeniem, że na męża/żonę wzięto sobie kopię ojca/matki.

Dzieje się tak, bo umysł widząc podobieństwa zachowania, wartości i postępowania uznaje, że teren jest „bezpieczny” i „sprawdzony”. Więc jesteśmy wewnętrznie przekonani, że warto zainwestować czas i zdrowie emocjonalne w pakowanie się w związek akurat z tą osobą. Oczywiście nie jest to żadna ścisła reguła.

PRZYGADAŁ KOCIOŁ GARNKOWI

Kiedy wkurzałam się na własnego tatę, żartem ale z pewną dawką jadu, pytałam się mamy, co ona takiego w tacie widziała, że za niego wyszła. Bo jego złośliwość nie zna granic. Bo nie idzie się z nim dogadać czasem i niektóre jego teksty sprawiają, że ręce opadają razem z uszami.

Pewnego razu tak nawijając mamie makaron na uszy usłyszałam- Ty lepiej się zastanów nad swoim wybrankiem, bo z tego co mówisz to idealna kopia twojego ojca.

Oczywiście najciemniej pod latarnią. Kiedy otworzyłam oczy i zrobiłam delikatny research wierzcie mi na słowo – mama miała stuprocentową rację! Miałam do czynienia z prawie idealnym duplikatem własnego taty.  Jakież było moje zdziwienie, gdy odkryłam jak łatwo umysł steruje mną podrzucając mi do układanki życia gotowe szablony…

PODGLĄDANIE SIEBIE – PRAKTYCZNA STRONA ŁAMANIA SZYFRÓW UMYSŁU.

Mimo, że nasze drogi już się dawno rozeszły, każde przypadkowe spotkanie budzi konkretne odczucia i emocje. Te z kolei mogą przyćmić zdrowy rozsądek, lub wprowadzić w stan nostalgii zakrapianej czarem przyjemnych wspomnień.

Dlatego mówi się, że stara miłość nie rdzewieje. Ta najsilniejsza, która nam się trafiła i ta, która budziła najwięcej emocji. I tak naprawdę spotkawszy byłego partnera, z którym przeżyliśmy mnóstwo uniesień i wspólnych chwil mniej lub bardziej fajnych, mózg odtwarza taśmę z dopasowanymi do minionych czasów odczuciami I wydaje nam się wtedy, że może coś w nas odżywa. Jakieś uczucia. Może nawet na nowo rodzi się miłość?

Oczywiście, nie można wykluczyć takiej opcji. Jednakże z doświadczenia zalecam własny rozum, dystans do sprawy i wgląd w siebie w celu zapytania się: czy to ta osoba mnie tak jara sobą, czy tylko wspomnienia wspólnych, cudownych chwil? Warto zastosować terapię chłodzącą popędy i emocje, żeby potem nie płakać nad własną głupotą i krótkowzrocznością.

Czasem nie lada wyzwaniem jest dopisać nowy rozdział do zamkniętej już powieści, gdzie doskonale znamy jej zakończenie. Jeśli uznajesz, że warto – decyzja zawsze należy do Ciebie. Jednak, gdy tylko pojawi się cień wątpliwości, przemyśl własne działania pięć (albo jak trzeba i sto) razy. Bo o ile mówią, że dwa razy do tej samej rzeki się nie wejdzie, o tyle uważam, że od zimnej wody nadal można złapać paskudne przeziębienie.

 

 

*obrazek – www.tumblr.com

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Refleksje przy kawie #3 : stara miłość nie rdzewieje? Zakodowani.

  1. Jak byłam mała miałam coś w rodzaju ścieżki zapachów prowadzącej do domu. Mijałam kilka różnych miejsc od tramwaju. Spożywczy, kwiaciarnię, cukiernię, fotografa, knajpę, restaurację. Teraz mam bez, magnolię, akację. Zapachowa droga do domu. Tylko, że ta pierwsza, po latach wydaje się zapowiadać bezpieczeństwo bardziej od tej drugiej. Może to kwestia wspomnień z dzieciństwa 😉 Ach, te zapachy…
    Mój mężczyzna ma z moim tatą wspólne dwie rzeczy: można na nim polegać i skończył kiedyś technikum elektryczne xD
    Chyba nie mogłabym wrócić do żadnej starej miłości. I na razie dobrze, że rozważać tego nie muszę 😉

    Pozdrawiam 🙂

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s