Pozwól sobie.

Śmierć to przedziwna kwestia. Ciężko nazwać ją częścią życia,bo ona właśnie jest tą kreską na końcu odcinka, która życie kończy. Niby każdy o niej wie, niby każdy słyszał, czytał, widział w telewizji i nikomu obca nie jest. Jednak zdaje się być zupełnie czymś spoza kręgu własnego świata, gdy usłyszy się jej oddech w pobliżu albo poczuje jej gorzko-słodki zapach w domu.

Ludzie różnie reagują na jej obecność. Mi mózg się zawiesił, pomocna okazała się praca fizyczna. Aż łokcie zaczęły skrzypieć, pięty boleć a kolana załamywać się. Byle nie było chwili na uruchomienie się zwojów mózgowych, byle nie usłyszeć głosu, który dudnił w środku. Wiadomym jest, że ten moment nadejdzie. Czas na smutek. Potem przychodzą różne refleksje. Nie myśli się wcale tak mocno o innych. Włączasz guzik PAUZA i zanurzasz się w otchłani wewnętrznego, poplątanego świata.

 

BRAK SCHEMATÓW DZIAŁANIA

Mianowicie chodzi mi o schematy myślowe jak radzić sobie wewnątrz. Nie z światem zewnętrznym. Tu organizacja ruchu jest naprawdę sprawna. Są reguły i zasady. Ale nikt Ci nie pokaże i nie nauczy co masz robić z gęstą zawiesiną w mózgu, która Ci się wytworzyła w obliczu traumy i cierpienia. To nie dzieje się na co dzień. Nie masz szansy wyrobić sobie norm postępowania. I dobrze….

 

JA I MÓJ ŚWIAT, CZYLI OSTRA WERYFIKACJA

Dla niektórych wyda się absurdalne stwierdzenie, że cierpienie buduje człowieka i daje szansę na usprawnienie własnego świata. Chodzi o fakt, kiedy emocje już opadną, wtedy siadasz i zaczynasz zastanawiać się nad własnym życiem. Nad tym kim jesteś. Gdzie jesteś. Co osiągnąłeś. Co dotychczas uważałeś za wartościowe, a co kompletnie zlewałeś. Priorytety ulegają zmianie. W brutalny sposób zostaje Ci przypomniane, że Ty także masz limit czasowy pobytu tu, gdzie jesteś, z tymi, z którymi jesteś i z tym, co masz.

 

PRZEBUDZENIE … DO ŻYCIA.

Najbardziej smutny jest fakt, że duża pula osób goni za czymś, poświęcając na to siebie całego i nierzadko także rodzinę czy przyjaciół. Sprawą nie ulegającą wątpliwości jest fakt, że wszelka materia, która nas otacza po prostu z czasem przeminie. Rozpadnie się i zniknie. Nic nie jest trwałe. A jak to usłyszałam ostatnio – po co zapierniczasz jak dziki osioł, w pracy w której nie potrafisz odnaleźć przyjemności, tylko po to, by gromadzić pieniądze, które i tak potem żal ci wydać? W trumnie nie ma kieszeni.

I dzieje się coś, co można nazwać przebudzeniem. Dostrzegasz, że wszystko dokoła jest niepewne i niczego nie możesz być pewien. Że miłości i prawdziwych, oddanych przyjaciół nie da się kupić. Że być lubianym wcale nie oznacza mieć kogoś bliskiego. Że oszczędzając pieniądze na koncie, nie kupisz za nie szczęścia. Rozumiesz, że życie to naprawdę mgnienie, a za jego przebieg odpowiadasz wyłącznie TY sam. I wzbiera w Tobie siła, rośnie nadzieja, która jest zalążkiem mocnej, niezachwianej wiary. Wiary w siebie i we własne marzenia i pragnienia.

 

POZWÓL SOBIE.

Zastanów się, na co pracujesz całe dotychczasowe życie? Co chcesz osiągnąć w przyszłości? Do czego dążysz? Co jest dla Ciebie istotne? Czy jeśli to dostaniesz poczujesz się szczęśliwy? Na jak długo… A jak się teraz czujesz? Czego Ci najbardziej brakuje? Pieniędzy? Odpoczynku? Miłości? Bliskości?

Nawet jeśli nie jesteś pewien – idź za intuicją. Na pewno gdzieś tam tli się już jakaś myśl, którą nawet potrafisz powiązać z konkretnym uczuciem. Pozwól więc sobie czuć. Pozwól sobie żyć i doznawać przyjemności. Pozwól sobie być. Egzystencja to nie tylko ciężka praca, poświęcenie dla rodziny, ważne projekty, zarabianie pieniędzy, wakacje raz do roku i relaks przed TV. Masz w sobie to coś. Masz pragnienia i marzenia. Więc na co czekasz? Nigdy nie będzie lepszego czasu niż ten, obecny. Nigdy nie będziesz miał lepszych szans niż tu i teraz. Nigdy nie będziesz mieć więcej sił niż obecnie. A na pewno nigdy nie będziesz mieć więcej czasu… Każdy ma go po równo. 24 godziny w dobie. Pozwól sobie zasmakować szczęścia. Pozwól sobie na poszukiwanie własnej ścieżki i własnych mniejszych i większych radości. Pozwól sobie na potknięcia i porażki, które będą niekiedy pulsującymi bólem lekcjami. Nie przejmuj się. Czas idzie do przodu, wszystko mija, więc otrzep rękawy, wytrzyj łzy i maszeruj dalej. Zaglądaj we wszystkie zakamarki po drodze, pukaj do wszystkich drzwi, nie bój się pytać, pozwól sobie być sobą. A przyrzekam Ci – że w drodze poszukiwań znajdziesz własne szczęście. I to nie jeden raz. Tylko pozwól sobie…

 

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Pozwól sobie.

  1. Śmierć to nie koniec, a początek. Umierająca osoba doświadcza czegoś po śmierci (w zależności, w co wierzy), osoby bliskie uczą się żyć na nowo bez tejże osoby. Ból z czasem się umniejsza, bo rozumiemy, że taka jest kolej rzeczy. To naturalne zjawiska, choć bardzo bolesne dla ciała i ducha.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s