Bądź jak Pollyanna i autowaloryzuj się! Czyli o egzystencji zakrapianej optymimzem.

Podobno wszyscy jesteśmy egoistami. Szczególnie wtedy, kiedy wybieramy własne dobro, zamiast zrobić dobrze komuś innemu, kto od nas tego oczekuje.

Anthony De Mello nawet zaproponował w swojej książce „Przebudzenie”, by wyobrazić sobie taką scenę – na przeciwko Ciebie stoi osoba, którą kochasz/szanujesz/cenisz najbardziej w świecie…

A teraz powiedz jej – wolę być szczęśliwy, niż mieć ciebie. Co się wtedy dzieje?

Trudno coś takiego powiedzieć do mamy, brata, siostry, ukochanej czy ukochanego, prawda? Gromadzą się wyrzuty sumienia. A jakie emocje pojawią się w Tobie, kiedy ta osoba odpowie – ale jak możesz być takim egoistą? Zrezygnować ze mnie? Założę się, że odczuwasz lekką złość i robisz wielkie oczy. Masz ochotę powiedzieć- ale jak Ty możesz być takim egoistą i kazać mnie rezygnować z mojego szczęścia dla ciebie?

AUTOWALORYZUJ SIĘ!

Czyli nic innego, jak zadbaj o własną samoocenę. Samoakceptacja to wysokie poczucie własnej wartości. Z kolei ono wzrasta, kiedy masz dobrą samoocenę. A dobrą samoocenę masz w momencie, gdy traktujesz siebie z szacunkiem i miłością. Wiem, że brzmi to banalnie. Jednak nad tym najpilniej trzeba pracować, by sobie dobre życie wypracować.

Gdy dbasz o własne interesy, jesteś asertywny i niezależny, pozwalasz sobie na bycie ludzkim ( z wadami i zaletami) to lepiej się czujesz. Gdyby każdy potrafił należycie zadbać o siebie, o wszystko byłoby zadbane.

DLACZEGO SAMOOCENA JEST TAKA WAŻNA?

Wyobraź sobie, że masz zdrową opinię na własny temat ( w przypadku, jak jej nie posiadasz). Kiedy jesteś pewny siebie i ufasz sobie i własnym możliwościom, nie boisz się podejmować ryzyka i działać. Nie zgadzasz się na czynności i przedsięwzięcia, które rażą w Twoją godność. Nie dasz sobą pomiatać ani zmanipulować się. Sukcesy przypisujesz sobie, a porażki odbierasz jako życiowe lekcje ( i najczęściej zwalasz na przyczyny zewnętrzne: aaa nie wyszło, widocznie nie było mi pisane). Jesteś dla siebie wyrozumiały i masz przekonanie, jakiego życzę każdemu- że mimo iż jesteś taki sam jak inni, to jednak jesteś wyjątkowy!

POZYTYWNIE ZAKRĘCONA!

Pollyanna ma to do siebie, że wyuczyła się reakcji doszukiwania się pozytywów we wszystkim, z czym miała styczność. Doskonała reprezentantka stwierdzenia, że medal ma zawsze dwie strony. A punkt widzenia zależy od miejsca skąd patrzysz.

Wypatruj wszędzie i we wszystkim optymistycznego zabarwienia. Myśl to potężna sprawa. Jednak potężniejsze jest słowo. Zgadzam się ze stwierdzeniem, że jakimi kredkami sobie pomalujesz świat, takim go będziesz potem oglądał.

ZABAWA W POLLYANNĘ

Od tygodnia „trenuję” siebie. Bawię się w radość. Na początku ćwiczyłam wyłapywanie negatywnych stwierdzeń i momentów, kiedy poddawałam się relaksowi zwanemu narzekanie. Idzie mi już coraz lepiej. Każdy pesymistyczny kleks myślowy staram się zastąpić czymś pozytywnym. Unikam grupowego narzekania i przepychanek słownych w stylu: ja to mam gorzej, bo… Albo umiejętnie zmieniam zdanie albo ulatniam się po angielsku albo nie komentuję i myślę o rzeczach, które mnie jarają i od których pojawia się uśmiech na mojej twarzy. Fajna sprawa. Trudna ale fajna.

I co mam z tego przymusu, który sobie narzuciłam?

Zacznę od tego, że przestało mnie przerażać, że stracę obecną pracę. Bo doszłam do wniosku, że nawet jak mnie zwolnią to co. No nic. Znajdę inną, poradzę sobie przecież. Ludzie stali się jacyś tacy przyjemniejsi, życzliwsi i uśmiechnięci – bo tak ich widzę właśnie. Mam więcej siły w ciągu dnia. Jednak narzekanie, gadanie pierdoletów o polskim stanie rzeczy i rozprawy nad końcem świata strasznie zżerają energię. Odkrywszy, że przekwalifikowanie się, zajmie mi 10 lat, nie zniechęciło mnie a tylko zajarało na nowo wizją tego, co przez ten długi czas odkryję i czego się nauczę, kogo poznam i co z tego wyniknie. Stałam się spokojniejsza, bo jestem przekonana, że jeśli nadarzy się jakaś okazja życia to będę umiała z niej skorzystać. Wiem też, że jeśli dostanę z kolei kopa w zad od losu, to będzie to doskonała okazja do wykazania się odwagą, kreatywnością, siłą czy zaradnością i pomysłowością. Uczę się siebie bez końca. I to mnie chyba fascynuje najbardziej.

MEGA KUMULACJA

Bo widzisz człowieczku małej wiary. Jeśli filtrem przez który będziesz oglądał świat stanie się optymizm ( choćby na początku wymuszony a w końcu wyćwiczony), to nie tylko ludzie dokoła staną się fajniejsi i jacyś tacy bardziej spoko, nie tylko w pracy zrobi się spokojniej i jakoś tak łatwiej, nie tylko rodzina będzie sympatyczniej szczerzyć się do Ciebie i jakoś tak przytulać częściej… Ty sam notorycznie zaczniesz powtarzać, że życie jest piękne, czując to zdanie przyjemnie w trzewiach. Dodatkowo najbardziej na świecie polubisz jedną, konkretną i odpowiednią do bezgranicznego uwielbienia osobę – samego siebie.

 

– Dlaczego wszyscy tutaj są tak szczęśliwi, a ja nie?
– Dlatego, że nauczyli się widzieć dobro i piękno wszędzie – odrzekł Mistrz.
– Dlaczego więc ja nie widzę wszędzie dobra i piękna?
– Dlatego, że nie możesz widzieć na zewnątrz siebie tego, czego nie widzisz w sobie.”

Anthony de Mello.

 

 

* rys. Pedro Perez.
Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Bądź jak Pollyanna i autowaloryzuj się! Czyli o egzystencji zakrapianej optymimzem.

  1. Woow! Po pierwsze – dzięki za przypomnienie Pollyanny! Przypomniałam sobie jak uwielbiałam jej opowieść i mimo wieku, w jakim ją poznałam, jak bardzo inspirowała mnie do podobnego podejścia do życia. I kurcze… człowiek z wiekiem to traci. I tu Twój post. Dzięki! Chyba wrócę do Pollyanny, przeczytam i zainspiruję się ponownie!

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s