Marzenia – czy w ogóle to ma sens? Wpierw zastanów się czyim marzeniem się karmisz.

Przestań bujać w obłokach! Marzyciel! Zejdź na ziemię!

Jakie to smutne, gdy otwierasz się przed kimś i dzielisz własnym marzeniem. Marzeniem, które przez tydzień tkałeś z zapałem i wypełniając przeróżne Koła Życia, testy i wykresy, utwierdziłeś się tylko w przekonaniu, że tak! To jest moje marzenie! To jest mój cel! Tak widzę siebie za 30 lat, za 20 lat i już za 10 lat!

W moim przypadku chodzi o wymarzony zawód. Przez ostatnie 10 lat los rzucał mną tu i tam. Nie wiedziałam, czego chcę, więc inni podjęli za mnie decyzje. Żal mogę mieć jedynie do siebie. Ale powoli narastała we mnie pewność czego pragnę. Klarując się poprzez zwykłą codzienność i styczność z różnymi ludźmi. Pasja wykiełkowała i płonie we mnie wewnętrznym, jasnym ogniem. Wiem co chcę robić i jak chcę to robić. I czuję, że jest to prawdziwe marzenie, życiowy cel do osiągnięcia, a nie tylko płonne nadzieje, czy fantazje o fajnej przyszłości.

Ale… Żeby znaleźć się w miejscu, kiedy będę mogła już otwarcie przystąpić do działania w wymarzonym zawodzie- wpierw czeka mnie 9 lat edukacji. Gdy wybadałam grunt i to odkryłam trochę mnie ścisnęło w bebechach. Kurde. Mam już praktycznie 30 lat. Jak zacznę studnia będę mieć 31. Zanim wszystko skończę będę mieć już 40 lat… Ale wiecie co? Nawet jeśli zacznę pracować w zawodzie, który jednocześnie jest moją pasją w wieku dopiero 40 lat, to spokojnie mi pozostaje do przepracowania jeszcze jakieś 20 lat. I wiem jedno – te 20 lat chciałabym spędzić robiąc to co lubię, co sprawia mi przyjemność, co mnie cieszy i powoduje, że wzrastam. I jestem świadoma, że będę musiała okupić to ciężką pracą, potem i łzami. Ale czy to nie świadczy właśnie o wartości jaką ma moje marzenie?

Cel podróży jest ważny, jednak cenniejsza jest sama podróż.

Kiedy powiedziałam o tym najbliższym, nie byli zadowoleni. Machnęli ręką. Że zapał zaraz zniknie, że zmarnuję sobie przyszłość, że obecny zawód gwarantuje lepszą mamonę. I co do mnie dotarło? Że robiłam to, co chciała moja rodzina. Słuchałam ich wierząc, że wiedzą co dla mnie najlepsze. Zeszłam już raz z tej ścieżki. Ale serce choć ślepe zna drogę. Odnalazłam ją ponownie. Tym razem nie dam się ani namówić na zmianę trasy ani z niej zepchnąć. Bo trzeba zadbać o siebie samemu, któż zrobi to lepiej od nas samych?

To moje życie, moje decyzje i ja ponoszę konsekwencje własnych wyborów. Także miło mi niezmiernie, że tak wiele osób troszczy się o mnie każąc rezygnować z marzeń, iść po najmniejszej linii oporu i umościć się w konformistycznym półświatku. Jednakże pozwólcie, że nie przyjmę Waszych pięciu groszy i zrobię to, co każdy powinien uczynić, mając wielkie marzenia –przejdę do działania i ich realizacji.

 

„To, co najbardziej chce się robić, jest tym, co prawdopodobnie jest najbardziej warte robienia.” Winifred Holtby

„Aby osiągnąć wspaniałe rzeczy musimy marzyć tak dobrze, jak działać.” Anatole France

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Marzenia – czy w ogóle to ma sens? Wpierw zastanów się czyim marzeniem się karmisz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s